Rozdział 18. „Nie mogę już dłużej…”

Sięgnęłam ręką po telefon i przesunęłam palcem po ekranie wyłączając tym samym przeklęty dźwięk budzika, który roznosił się po pokoju. Przetarłam oczy i już chciałam się podnieść, kiedy poczułam jak silna dłoń chłopaka obejmuje mnie w pasie i przyciąga do siebie.
- Nie idź – szepnął zaspany, wtulając się w moją poduszkę.
- Muszę – zaśmiałam się cicho, starając się wydostać z jego objęć.
- Pójdziesz na następne zajęcia, przynajmniej się wyśpisz! – zerknął na mnie, mrużąc oczy.
- Idę na pierwsze zajęcia, bo za 100% obecność mam pewną 3 w indeksie. Więc weź te swoje silne łapki i daj mi zdać ten głupi licencjat – zaśmiałam się i musnęłam chłopaka w czoło.
- Dobra idź! Bo potem będziesz mi marudzić, że to przeze mnie nie zdałaś. Bo za bardzo skupiasz swoją uwagę na mnie i to ja zmuszam cię do złego – spojrzał na mnie rozbawiony i położył się na plecach.
- Żebyś wiedział, że właśnie będzie tak jak mówisz! – uśmiechnęłam się promiennie i musnęłam jego usta. – I jeszcze dajesz mi dziś swoje auto – szepnęłam cicho i jak najprędzej wstałam z łóżka.
- Jakim cudem? Moje auto? – zapytał, udając oburzonego. – Moją Adunię? Nigdy w życiu! Oszalałaś chyba!
- Adunię? Czyżbyś kochał swój samochód bardziej ode mnie? Pozwolisz mi marznąć na przystanku, czekając na autobus? – spojrzałam na niego kręcąc głową i założyłam czystą bieliznę.
- Przecież żartuje! – zaśmiał się. – Tylko jedź ostrożnie, bo jest ślisko! – powiedział, podchodząc do mnie z szyderczym uśmieszkiem na ustach. – Chociaż z drugiej strony będę miał perfekcyjny powód do tego by cię ogrzać – Daniel stanął za mną i odgarnął moje włosy na bok, delikatnie drapiąc moją szyję swoim zarostem.
- Wiem kochanie, że zrobiłbyś wszystko dla mojego dobra – uśmiechnęłam się, odwracając się do niego przodem i wtuliłam w jego nagi tors. – Ale teraz dobra będzie dla mnie trója z psychologii! – musnęłam jego usta i rozbawiona udałam się do łazienki wykonać poranną toaletę.

Siedziałam w ławce i podpierałam głowę dwoma rękami, abym przypadkiem nie przywaliła czołem w blat. Wykład był tak bardzo interesujący, że jedyną rzeczą z którą walczyłam i skupiałam na niej całą swoją uwagę, to były moje oczy. Powieki co chwile stawały się coraz cięższe i z trudem utrzymywałam je otwarte. Przyglądałam się naszemu cudownemu wykładowcy, który mówił praktycznie do siebie, a słowa które wydostawały się z jego ust brzmiały dla mnie jak zwyczajne bla, bla, bla… Rozejrzałam się po auli, w której się znajdowaliśmy, nikt go nie słuchał, wszyscy byli wpatrzeni w telefony albo najzwyczajniej spali oparci o ławkę.
- Zaraz tu umrę! – usłyszałam załamany głos Karoli, która rwała sobie włosy z głowy.
- Za jakie grzechy mamy z nim dziś, aż osiem godzin… Przecież to jest nie do wytrzymania, spójrzcie na Arianę! – Basia się zaśmiała.
- Zaraz ci żyłki w gałkach popękają – Emilka się roześmiała.
- Bo ja już nie mam siły! Ten cały wykład to kara za to, że żyję chyba – jęknęłam. – Czy tylko ja mam ochotę zaspokoić moją potrzebę snu? – westchnęłam cicho.
- Spokojnie kochanie, jeszcze godzinka – Karola mnie przytuliła. – Może się zdrzemnij chwilę, bo jeszcze nam zaśniesz za kierownicą – spojrzała na mnie rozbawiona.
- Taa zaśnie! – Emilia zaczęła się śmiać. – Jak tylko wyjdzie z tego budynku to wrócą jej wszystkie siły!
- No nie wiem, w nocy prawie wcale nie spałam – oparłam głowę o ławkę.
- Uuuuu! – Basia pisnęła cicho. – Czyżby Daniel wreszcie się za ciebie wziął?
- Nie! – wypuściłam głośno powietrze. – Nie było okazji… Znaczy wczoraj był jakiś mecz i wszyscy chłopcy byli u Daniela. Darli się jak opętani, a rano ten cymbał jeszcze zmuszał mnie żebym została w łóżku i poszła na następne zajęcia – wywróciłam oczami.
- Przecież mogłaś przyjechać do nas – Basia podniosła mnie do góry. – Wyspała byś się bo z tego co wiem… Dziś też bawimy się u Daniela.
- Co? – zapytałam zszokowana. – Jakim cudem? Ja jestem za stara na takie nocne życie! Ja nie mam siły… Jak oni mogą tak codziennie pić?
- Tak samo jak ty możesz przespać całą noc i dzień i będzie ci mało – Karolina się roześmiała, klepiąc mnie po ramieniu.
- Przychodzimy na 19, więc zdążysz się kimnąć – Emilka wystawiła mi język.
- Tak… I upije się dziś jak szewc! – stwierdziłam i wyciągnęłam z kieszeni spodni, telefon który zaczął wibrować.
- Kacper i Daniel to jednak nie potrafią bez siebie żyć – Karolina zaczęła się śmiać i pokazała dziewczynom zdjęcie z facebooka, które dodał Kacper.

9265ca2e33b2140aa53339658230c433„bros before hoes!!!”

- Jeszcze jak podpisał zdjęcie! – Emilka wywróciła oczami.
- No co… W sumie nas nie rozdzieli żaden facet, a ich kobitka – Basia wzruszyła ramionami. – Ariana widziałaś? – Basia pokazała mi telefon. – Ta laska siedzi trzy rzędy przed nami. Nicola.
- „Chłopcy jak zwykle perfekcyjni, zwłaszcza Daniel <3″ – przeczytałam wiadomość na głos. – Suka – skomentowałam krótko i wywróciłam oczami, przyglądając się dziewczynie siedzącej przed nami.
- No weź jakoś skomentuj! – Karolina szturchnęła mnie ręką.
- Nie mogę! To zdjęcie mnie rozwala – zakryłam usta, uśmiechając się szeroko. – Niech sobie dziewczyna pomarzy! Ja mam ten widok na co dzień, nawet budzę się przy nim z trudem wydostając się z jego objęć – przygryzłam usta, uśmiechając się szeroko. – Nie mam powodów do zazdrości, prawda? No popatrzcie na nią, chuda jak wiór, doczepione włosy, rzęsy, usta zrobione, cycki też… Zerowa konkurencja.
- Zobacz jak cię obczaja – Basia się zaśmiała.
- Kolejna napalona na Daniela jak na świeże mięcho – Emilia pokręciła głową, a nasza trójka zaśmiała się cicho. – Ciekawe czy to jedna z tych zaliczonych, czy jedna która bardzo by chciała, ale Daniel nie? – Em się zamyśliła.
- Dobrze, dziękuje wszystkim za uwagę na dzisiaj to wszystko – nasz profesor uśmiechnął się do nas i zaczął zbierać swoje rzeczy z biurka.
- Nareszcie! Wolność! – Karola zakręciła bioderkami i pisnęła radośnie.
- Myślicie, że Daniel ją zaliczył? – szepnęłam do dziewczyn, wychodząc z auli i skierowałyśmy się w stronę drzwi wyjściowych. Nagle poczułam jak ktoś złapał mnie za ramie i szarpnął do tyłu. – Kurwa, co jest? – rzekłam oburzona, odwracając się do tyłu.
- Niby ze wszystkich kobiet na świecie Daniel wybrał akurat ciebie? – prychnęła z pogardą.
- Zazdrosna? – zaśmiałam się, przyglądając się dziewczynie.
- Połowa dziewczyn w mieście, zna go dogłębnie – spojrzała na mnie triumfalnie.
- Ale to ja mam go na co dzień i to ze mną kładzie się wieczorem do łóżka, to mi robi śniadania, to mi kupuje prezenty… I to mnie kocha. A ty mi tego najzwyczajniej w świecie zazdrościsz – zaśmiałam się.
- Chodź Ariana, nie ma sensu ciągnąć z nią rozmowy – Karola złapała mnie za rękę roześmiana. – Dziewczyny czekają już w samochodzie DANIELA – blondynka wspaniałomyślnie zaakcentowała jego imię i pociągnęła mnie w stronę auta.
- Ty ją słyszałaś? Czy ja na każdym kroku będę spotykać dziewczynę, którą on zaliczył?
- No niestety… Trochę ich było i teraz każda ci tego zazdrości.
- Ale dlaczego? On im przecież nic nie obiecywał, prawda?
- Ariana – westchnęła cicho. – Ja nie wiem czy on im coś obiecywał czy nie. Wiem, że bawił się kobietami jak zabawkami. Zresztą ty też to wiesz. Doskonale wiedziałaś jaki był, a mimo to pozwoliłaś sobie zakochać się w nim. I sama rozkochałaś go w sobie! Powinnaś się cieszyć tym co masz! Dziewczyno ciesz się z tego, że on wybrał ciebie! Takie ciacho zdarza się jedno na 10 tysięcy! – zaśmiała się. – I nie przejmuj się tamtymi laskami.
- A jak one wszystkie się zmówią i zrobią wszystko, żeby nas rozdzielić? – zapytałam, wsiadając do samochodu.
- To wtedy my zrobimy z nimi porządek! – Basia się uśmiechnęła.
- Dobra Ariana, odpalaj rakietę i lecimy na małe szaleństwo… Zapomnimy o wszystkich problemach i będziemy się po prostu dobrze bawić z naszymi chłopcami! – Emilka poklepała mnie w głowę, a ja z uśmiechem na twarzy odpaliłam samochód i ruszyłam w kierunku domu.

Po drodze wysadziłam pod sklepem Basię i Emilkę, które miały zrobić zakupy do naszego domku, a ja z Karolą pojechałyśmy do chłopaków, bo dziewczyny stwierdziły, że ten kawałek się przejdą. Zaparkowałam auto na podjeździe i weszłyśmy z Karolą do domu.
- Nicola do mnie napisała – usłyszałam głos Daniela.
- Ta cycata i z warami glonojada? – Kacper się zaśmiał.
- No… Pyta, czy mam ochotę się spotkać, bo moja zajebista dziewczyna na pewno nie zaspokoi moich potrzeb tak jak ona – po mieszkaniu rozniósł się głośny śmiech chłopaków, a ja spojrzałam smutno na Karole, która przyłożyła palec do ust, dając mi tym gestem znak, abym była cicho.
- Odpisałeś coś? – tym razem odezwał się Artur.
- Co mam odpisać? Ta kobieta jest śmieszna, mam Arianę i wszyscy doskonale o tym wiedzą. I nie mam zamiaru zamienić jej na nikogo innego! – uśmiechnęłam się lekko, a Karola trzasnęła drzwiami.
- Co dobrego mamy do jedzenia? – krzyknęła, całując mnie w czoło. – Mówiłam, że cię kocha i masz się nie przejmować innymi! – puściła mi oczko, a ja się uśmiechnęłam.
- Cześć kochanie – uśmiechnęłam się i usiadłam Danielowi na kolanach.
- Głodne? – chłopak musnął moje usta.
- Nie, śpiące? Tak – zaśmiałam się głośno i spojrzałam na telefon Daniela, który zasygnalizował kilka wiadomości, które odczytał przy mnie dając mi tym samym wgląd w jego rozmowę z Nicolą. – Ona jest na naszym roku.
- Co? – chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.
- No mówię ci… – spojrzałam mu w oczy, a po chwili wtuliłam głowę w jego ramię.
- Ale Ariana sobie z nią poradzi – Karola się uśmiechnęła.
- Zaczepiała cie? – Daniel odparł lekko zdenerwowany, a ja czułam na sobie wzrok wszystkich, który przeszywał mnie na wylot.
- Oj mówiła coś, że połowa dziewczyn w mieście zna cię dogłębnie i że jest w szoku, że wybrałeś akurat mnie.
- Ja jej dam… Nikt nie ma prawa tak do ciebie mówić!
- Daj spokój, poradzę sobie z nią! – wstałam z jego nóg i spojrzałam na nasze splecione dłonie. – Muszę tylko wiedzieć jak dużo ich było i czy na każdym kroku będę spotykać laskę, którą zaliczyłeś? – chłopak spojrzał na mnie, nie wiedząc co ma odpowiedzieć, a ja pokręciłam głową i ruszyłam w kierunku kuchni, gdzie oparłam się o blat.
- Kochanie? – usłyszałam jego ciepły głos, a po chwili poczułam jego dłonie, które objęły mnie w pasie.
- Przepraszam – szepnęłam. – Po prostu, skąd ja mam wiedzieć, że to co jest między nami jest na zawsze? Jaką ja mam pewność, że pewnego dnia się obudzisz i pomyślisz, że jednak ja ci nie wystarczam, że nie zaspokajam twoich potrzeb… Skąd ja mam wiedzieć, że ja w ogóle cie zadowolę? Że dam ci wszystko czego potrzebujesz i nie będziesz musiał tego szukać u innych kobiet?
- O to się boisz? Że nie będziesz wystarczająco dobra w łóżku? – chłopak się zaśmiał i odwrócił mnie do siebie przodem – Kochanie, a skąd ja mam wiedzieć, czy ja podołam? Skąd ja mam wiedzieć, czy jak dojdzie do naszego zbliżenia to może ja się zestresuje i nie będzie to trwało tak długo jakbyśmy chcieli? Aria nie denerwuj się takimi sprawami, ja wiem, że cię kocham i wiem, że jeśli nie wszystko nam wyjdzie, to z każdym kolejnym razem będziemy starali się to naprawić. I wiem, że mi się nie znudzisz!
- Skąd możesz to wiedzieć? – zapytałam, patrząc smutno w jego oczy.
- Bo to w tobie się zakochałem, a nie w jakiejś Nicoli czy innej dziewczynie. Przeszłości nie cofnę, ale zrobię wszystko, żebyśmy byli szczęśliwi. Pamiętaj o tym aniołku mój malutki – zaśmiał się całując mnie w czoło. – Przecież sama widziałaś, że nie ukrywałem przed tobą wiadomości od niej. A za tydzień to ja cię zawiozę i odbiorę ze szkoły. A ona niech tylko odezwie się do ciebie słowem to się nią sam osobiście zajmę – uśmiechnął się do mnie. – A teraz chodź do naszych gości.
- Chyba twoich – zaśmiałam się. – To twój dom – wtuliłam się w chłopaka, który wyjął coś z kieszeni.
- Chciałbym, żeby był też twój – musnął moje usta i wsadził mi w dłoń coś zimnego.
- Klucze? – zapytałam zdziwiona.
- Pasują do każdego zamka w tym domu, każda nakładka jest innego koloru i do innego zamka. A ten – uśmiechnął się wyciągając drugi pliczek kluczy. – Jest od garażu i od auta.
- Jakiego auta? – zapytałam zdziwiona.
- Twojego auta – chłopak puścił mi oczko.
- Opanuj się! Ja nie mam auta. Daniel, nie denerwuj mnie!
- Już masz – zaśmiał się i złapał mnie za rękę. – Chodźcie chłopaki!
- Daniel… Nie kupiłeś mi samochodu prawda?
- A nawet jeśli to co? – spojrzał na mnie. – Nie mogę zrobić mojej ukochanej niespodzianki? – zakrył mi oczy i poprowadził do garażu, słyszałam tylko westchnięcia dziewczyn i śmiech chłopaków. – Gotowa?
- Tak – szepnęłam cicho, a moim oczom ukazała się biała pięciodrzwiowa Audi A3-ka.
- Podoba się kochanie? – uśmiechnął się do mnie, a ja spojrzałam na niego zszokowana.
- Daniel… To jest za drogi prezent, ja nie mogę…
- Możesz i będziesz nim jeździć bez marudzenia, bo się obrażę!
- Daniel ty nie możesz robić mi takich drogich prezentów… Rozumiesz? On kosztował kupę kasy, której ja nie mam. – Cofnęłam się od chłopaka kilka kroków. – Ja nie mogę go przyjąć.
- Możesz tylko nie chcesz – Daniel spojrzał na mnie smutno.
- Daniel… – spojrzałam na dziewczyny znacząco, a one kiwnęły głową jednocześnie i wyciągnęły chłopaków z garażu zamykając za sobą drzwi. – Nie rozumiesz, że mi jest głupio. Mnie nie stać na nowe auto. Postaw się na moim miejscu – podeszłam do chłopaka i objęłam jego twarz dłońmi. – Powinieneś się mnie najpierw o to zapytać. Albo kupić jakiś używany stary samochód, do którego byś mi się dołożył…
- Chciałem dobrze, chciałem żebyś miała swój własny samochód. Bezpieczny samochód. Żebyś nie była wiecznie od kogoś zależna, bo ja nie zawszę będę mógł cie zawieźć, albo pożyczyć mój – niebieskooki złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie. – Po prostu go przyjmij i podziękuj mi. I zapamiętaj sobie jedno – szepnął mi do ucha, sadzając mnie na masce auta. Chłopak rozchylił mi nogi i przyciągnął do siebie całując namiętnie.
- Co mam zapamiętać? – szepnęłam cicho.
- Że wszystko to co należy do mnie, należy także do ciebie.
- Nie chce twoich pienię… – zanim zdążyłam dokończyć słowo, wargi chłopaka ponownie połączyły się z moimi w namiętnym pocałunku.
- Jak się ze mną ożenisz też będziesz mi tak narzekać na każdy prezent? – szepnął odpinając mi guziczki od mojej koszuli.
- Tak! Właśnie tak będzie, więc lepiej się zastanów – puściłam mu oczko. – A teraz posuń się bo jeszcze porysujemy moje przepiękne auto – uśmiechnęłam się delikatnie i odepchnęłam chłopaka, po czym zeskoczyłam z maski.
- Czyli ci się podoba? – uśmiechnął się, obejmując mnie od tyłu.
- Jest cudowny, tylko mnie zaskoczyłeś. Nie powinieneś robić mi tak drogich prezentów, zapamiętaj to dobrze? Naprawdę źle się z tym czuje. Nie chce być twoją utrzymanką… Nie chce żeby ktokolwiek myślał, że jestem z tobą tylko dlatego, że masz bogatych rodziców, masz własną firmę i kupę kasy…
- Ja tak nie myślę, a inni mnie nie obchodzą. Poza tym pracujesz i zarabiasz sama nie małe pieniądze na tych pazurach, które robisz obłędne i wiem, że masz zapełniony grafik i w dodatku w awaryjnych sytuacjach zostajesz nawet po godzinach… Ile wyciągasz na tym miesięcznie? z 6 tysięcy? Nie licząc weekendów.
- Może ale jak odliczysz wszystkie rzeczy, które muszę dokupić bo się kończą, plus kursy… Nie zostaje wtedy tak dużo – zaśmiałam się.
- No i co z tego, pieniądze nie są najważniejsze – Daniel pocałował mnie w szyję. – My jesteśmy najważniejsi i nasza miłość.
- Patrz jaki romantyk się z niego zrobił – zaśmiałam się.
- No co? – chłopak roześmiał się wesoło. – Jestem po prostu szczęśliwy, że mam najpiękniejszą dziewczynę na świecie. Trochę zazdrosną, zupełnie samodzielną i taką, która nie potrzebuje mojej kasy. A w dodatku kocha mnie najbardziej na świecie, prawda?
- Prawda – uśmiechnęłam się i odwróciłam się do niego przodem, po czym musnęłam go w usta. – Kocham cię najbardziej na świecie i nigdy nie przestanę. Nawet jeśli nasze drogi się rozejdą.
- Nie rozejdą – Daniel uśmiechnął się lekko i pocałował mnie namiętnie. – Najchętniej wywaliłbym ich z domu i pokazał ci jak bardzo cię kocham – szepnął mi do ucha. – Ale nie będę taki wredny – zaśmiał się cicho.
- Na każdym kroku pokazujesz mi jak bardzo mnie kochasz – zaśmiałam się, przygryzając jego wargę. – Zwłaszcza z tym samochodem, ciekawe jak go zepsuję. To dopiero będzie ciekawa rozmowa – zaśmiałam się.
- Nie będę krzyczał. Obiecuje – uśmiechnął się.
- Króle! Weźcie się ogarnijcie i chodźcie już pić a nie! – w drzwiach stanął Kacper, tupiąc nerwowo nogą.
- No już idziemy! Drinka mi zrobiłeś wg? – zapytałam chłopaka, dźgając go palcem w brzuch.
- A zrobiłem! Przepyszny jest! Zaraz się przekonasz – zaśmiał się, przybijając piątkę Danielowi, który szedł za mną.
- Aria siadaj! – Emilka krzyknęła roześmiana. – Kamil zaraz ma dla nas zatańczyć!
- Co? – zapytałam zdziwiona, siadając pomiędzy dziewczynami.
- Pij! – Karola podała mi drinka. – Kamil ma dla nas zatańczyć i reszta chłopaków ma się do niego przyłączyć. Ty też Daniel! – Karola wskazała na chłopaka palcem rozbawiona.
- Oszalałyście? – zaśmiałam się, pijąc drinka którego podała mi dziewczyna.
- Oczywiście Kamil na bank wybrał piosenkę? – Daniel zapytał Artura.
- A jak? – chłopak odpowiedział roześmiany.
- Czyli umrzecie ze śmiechu – niebieskooki spojrzał na mnie rozbawiony i wypił kieliszek wódki, który podał mu Kacper.
- Oni często tak? – zaśmiałam się.
- Daniel to tańczy zajebiście z Kacprem i Arturem, ale Kamil? – Basia się zaśmiała.
- Zlejesz się ze śmiechu! – Emilka dodała po chwili. – Jeszcze pewnie wybrał jakąś piosenkę odpowiednią – dziewczyny wybuchnęły śmiechem, a w pokoju rozniósł się dźwięk melodii. Chłopcy wybuchnęli śmiechem wywracając oczyma. A Karolina zaczęła głośno piszczeć.
- Ej znam to!? – zaczęłam się śmiać. – Kici kici miał! Będę ciebie brał! Będę chciał będę miał, cały koci szał! – zaśpiewałam z Karolą w tym samym czasie. Co wywołało śmiech we wszystkich.
- Zobacz ich! – Karola pisnęła radośnie, przyglądając się chłopakom jak zaczynają tańczyć i się wygłupiać. Basia z Emilką płakały ze śmiechu. Oczywiście całą swoją uwagę skupiał na sobie Kamil, który faktycznie wygłupiał się najbardziej ze wszystkich i tańczył jakby chciał a nie mógł. Do tego te jego ruchy na robota, którymi zaskakiwał nawet chłopców, którzy już nie tańczyli przy nim tylko leżeli na podłodze zwijając się ze śmiechu. Po chwili Karola złapała mnie za rękę i zaczęła tańczyć przy Kamilu udając kociaka, a ja do niej dołączyłam. Chłopakowi bardzo się to spodobało i zaczęłam się zastanawiać czy on przypadkiem nie tańczy z kobietami drugi raz w swoim życiu, a pierwszy był na ognisku w domku letniskowym Daniela.
- Dobra buraku łapy precz od mojej kobiety – niebieskooki zaśmiał się, obejmując mnie w pasie, a Kamil tylko uniósł ręce bezbronnie i zaczął obracać Karolę.
- Dlaczego na samym początku piosenki już wysiedliście? – zaśmiałam się, siadając obok ukochanego na kanapie.
- Widziałaś jego ruchy? Nigdy nie wytrzymujemy do 1 minuty piosenki jak on zaczyna specjalnie tak tańczyć – zaśmiał się obejmując mnie i musnął moje usta.
- On miał kiedyś dziewczynę w ogóle? Czy może jest…
- Nie jest – Daniel się uśmiechnął. – W liceum był zakochany na maksa w jednej dziewczynie, a ona wyjechała bez słowa. A później jak się okazało miała raka i…
- I już nie znalazł innej – dodałam, przyglądając się chłopakowi.
- Nie i nie chce żadnej, a ja się wcale mu nie dziwię – poczułam jak Daniel głodzi nosem moją skroń. – Powiedz, że jesteś śpiąca i niech sobie pójdą – szepnął mi do ucha.
- No jasne! Chcesz zwalić na mnie całą winę? – zaśmiałam się cicho, po czym ziewnęłam.
- O Ariana zaraz nas połknie! – Basia się zaśmiała.
- No… Znowu mnie zmuliło, gdyby nie ten mecz… To może i bym się wyspała, a tak to o, jeszcze ten interesujący wykład… – stwierdziłam kręcąc głową.
- Dobra – Artur spojrzał na zegarek. – Pora się zbierać, bo faktycznie dziewczyny dziś wstały rano, są zmęczone, a my tu chlejemy już drugą noc pod rząd.
- No nawet nam dziś nie wchodzi jakoś za mocno… – Kacper się zaśmiał.
- Właśnie, a w ogóle to gdzie Mateusz? – zapytałam zdziwiona, dopiero zorientowałam się, że go nie ma.
- Śpi dziś u rodziców, mama go prosiła o pomoc w czymś tam – Daniel wzruszył ramionami.

Po szybkiej kąpieli, położyłam się do łóżka i przykryłam się ciepłą kołderką po samą głowę. Byłam tak zmęczona, i tak bardzo niewyspana, że gdy tylko przyłożyłam głowę do poduszki zasnęłam w jednej sekundzie, nie czekając nawet na Daniela. To było po prostu silniejsze ode mnie i nie potrafiłam już dłużej z tym walczyć.
- Aria kochanie – usłyszałam cichy szept i poczułam jak usta Daniela pieszczą moje ramie. Zerknęłam na zegarek, była 2 w nocy.
- Daniel oszalałeś? – zaśmiałam się. – Jest 2 w nocy, co ty wyprawiasz? – zapytałam odwracając się do niego przodem.
- Nie mogę już dłużej… – szepnął spoglądając mi w oczy, po czym przyssał się do moich ust, całując je namiętnie i z pasją. Zrzucił z nas kołdrę i posadził mnie na sobie, ściągając ze mnie jego koszulkę. Przygryzłam delikatnie usta, przyglądając się chłopakowi, który świdrował mnie wzrokiem i przesuwał swoje dłonie z moich bioder w kierunku piersi, po których przejechał delikatnie kciukami, sprawiając tym samym, że moje sutki stwardniały. W jednej sekundzie chłopak znalazł się w pozycji siedzącej, a jego usta i język pieściły moje brodawki, sprawiając mi tym ogromną przyjemność. Po chwili Daniel położył mnie na łóżku i ściągnął ze mnie majtki, które rzucił gdzieś na bok. Rozchylił delikatnie moje uda, uśmiechając się delikatnie i wbił się językiem wewnątrz mnie, rozpoczynając tym samym swoją przyjemną torturę. Czułam jak z każdą sekundą jego język staje się zachłanniejszy i pewniejszy siebie, doskonale wiedział jak ma się zachowywać w ciele kobiety, a w dodatku robił to z ogromną gracją. Złapałam w dłonie prześcieradło wyginając się z przyjemności którą mi dostarczał, zwykłym językiem potrafił doprowadzić moje ciało do szaleństwa. Po chwili jego palce znalazły się wewnątrz mnie, a usta przeniosły się na mój brzuch, który całował z równą zachłannością. Z każdą sekundą, każdym jego ruchem, moje ciało wrzało. Pragnęłam poczuć jego męskość w sobie jak nigdy. Wiedziałam, że jest doskonały i będziemy do siebie pasować perfekcyjnie, tworząc cudowną jedność. Nagle poczułam przyjemny ból, który sprawiły mi jego zęby przygryzające delikatnie moje sutki, wydałam z siebie cichy pisk. A chłopak spojrzał na mnie rozbawiony, po czym zaczął uciskać moja pierś i pieścił ją ustami, ssał, kręcił kółeczka, przygryzał. Jego palce, penetrowały mnie od środka naciskając, masując i kręcąc perfekcyjne kółeczka. Nie potrafiłam powstrzymać tego co zaczynało nadchodzić w moim ciele ze zdwojona siłą. Mój wewnętrzny głód, stawał się coraz większy. Po ciele zaczęły przechodzić dreszcze oznajmujące nadchodzący orgazm. Przygryzłam usta, wyginając się w łuk i zaczęłam wydawać z siebie odgłosy przyjemności.
- Dojdź dla mnie maleńka – Daniel szepnął mi do ucha, które delikatnie przygryzł, a jego usta zaczęły pieścić moją szyję. – Teraz – rozkazał, ponownie gryząc moją brodawkę, a ja jak na zawołanie dostałam orgazmu, który przechodził po całym moim ciele, nie zaspokajając mnie ani trochę. Moje ciało pragnęło więcej, ja pragnęłam więcej. Spojrzałam chłopakowi w oczy, a po chwili przekręciłam się z nim tak, że to ja teraz byłam na górze. Przygryzłam jego usta, i zaczęłam schodzić pocałunkami od jego szyi w dół. Jechałam palcem w dół po jego perfekcyjnie wyrzeźbionej klacie. A gdy znalazłam się przy jego bokserkach, złapałam je zębami i ściągnęłam je w dół wspomagając się rękoma, uwalniając tym jego nabrzmiałego członka, którego tak bardzo nie mogłam się doczekać. Złapałam go w dłoń i zaczęłam delikatnie poruszać nią w górę i dół. Spojrzałam na chłopaka, zagryzając dolną wargę i przejechałam językiem od nasady aż po sam czubek jego penisa, który delikatnie oblizałam, a po chwili włożyłam jego przyrodzenie w usta, poruszając się w górę i w dół.
- Aria nie musisz – szepnął, zaciskając zęby. Czułam jak jego ciało zaczyna się napinać, więc zaczęłam poruszać ustami jeszcze szybciej. – Aria… – szepnął cicho, łapiąc mnie za głowę i poczułam jak jego penis zaczyna strzelać w moich ustach spermą, którą szybko zaczęłam połykać. Oblizałam usta i zaczęłam ponownie poruszać dłonią po jego penisie, aby stwardniał na nowo. – I niby ty martwiłaś się, że mnie nie zaspokoisz? – szepnął, przyciągając mnie do siebie, po czym wbił się we mnie, zaskakując mnie tym. Przekręcił nas tak, że to teraz on leżał na górze i zaczął poruszać się wyznaczając naszym ciałom wspólny rytm. Nareszcie nasze ciała połączyły się w całość i zgrały się ze sobą. Pasowaliśmy do siebie perfekcyjnie. Czułam jak wypełnia mnie całą, jak dochodzi we mnie w każde miejsce sprawiając mi tym niepohamowaną rozkosz. Jego członek był wręcz stworzony dla mojej waginy. Nasze ciała dopełniały się w każdym ruchy przez nas wykonywanym. W pokoju zrobiło się bardzo gorąco, a cisze wypełniały jedynie odgłosy naszej miłości.

***

Wróciłam kochane! Czuje się, już o wiele lepiej! Nawet stawiam pierwsze kroki! Haha, czuje się jak małe dziecko normalnie… Trochę taka kaleka ze mnie… Wszędzie z kulami… Możecie sobie wyobrazić jaka to jest dla mnie katorga i jak działa mi na nerwy! Masakra! Już mam dość tych kul! A bicepsy… Będę miała lepsze niż Andrzejek w M jak Miłość hahaha! Jeden plus chociaż z tego wszystkiego!

Przepraszam, że tak długo to trwało, ale w szpitalu byłam prawie tydzień… Później jak wróciłam nie miałam zupełnie siły… W dodatku byłam tak osłabiona, że złapałam jakąś grypę… Uroki szpitali… ;/

Obiecuję, że w niedzielę lub poniedziałek nadrobię wasze blogi, bo jeszcze mam szkołę w weekend… Nareszcie bo już oszaleć idzie w tym domu! Kręgosłup już mnie boli od leżenia albo znieczulenia nie wiem… Wiem, że mam dość siedzenia w domu… Haha, zwariować idzie!

No i przepraszam, że rozdział jest taki sobie… Następny będzie o wiele lepszy <3 Z góry przepraszam za błędy i pozdrawiam Was serdecznie! <3

DZIĘKUJĘ WAM ZA OGROMNE WSPARCIE! JESTEŚCIE NAJLEPSZE <3