Rozdział 3. „Słuchasz mnie?”

Rano ponownie, obudził mnie dźwięk dzwoniącego telefonu. Poczułam jak, po drugiej stronie mojego materaca przekręca się chłopak i odbiera natrętne połączenie. Wstał z łóżka i zaczął kręcić się po pokoju w te i z powrotem, doprowadzało mnie to do szału. Rozmawiał szeptem, a w jego głosie było słychać wściekłość i zrezygnowanie. Odwróciłam się powoli w jego stronę i przetarłam oczy rękami, miałam ochotę zbesztać go od stóp do głów, za przerwanie mojego cudownego snu, ale to co zobaczyłam przed sobą, w sekundę zmieniło moje nastawienie do chłopaka. Stał w samych spodniach, przyglądałam się jego umięśnionym plecom i podziwiałam jego muskulaturę. Kobieta, która wyrzeźbiła jego ciało, tam u góry, dobrze wiedziała co robi. Wyglądał jak młody Adonis, był zbyt idealny. Przymknęłam oczy z uśmiechem na twarzy ponownie zasypiając.

Wstałam około godziny 11, w pokoju było bardzo ciemno. pogoda za oknem nas nie rozpieszczała, było ponuro i przygnębiająco. Czarno-szare chmury zakryły całe niebo. Wiał przeraźliwy, silny wiatr, którego szum i świst roznosił się po okolicy, a na domiar wszystkiego złego padał deszcz. Usiadłam na łóżku rozciągając się. Nie miałam ochoty na nic, a w dodatku nieobecność Daniela dobiła mnie jeszcze bardziej. Olał mnie, najzwyczajniej w świecie, zwiał. Zresztą czego się spodziewałaś dziewczyno, przecież taki facet jak on nie zostanie z tobą na noc i nie zje z tobą śniadania. W dodatku bez zobowiązań. To, że możne uratował ci życie niczego nie dowodzi. Tym bardziej, że znając jego, już w następny weekend będzie bawił się z sześcioma innymi. Jak on to robi w ogóle, traktuje kobiety jak jakieś, zabawki. Jak można być takim bezdusznym i bezinteresownym na uczucia innej osoby. A poza tym co w tym widzą kobiety? Seks bez zobowiązań, w dodatku jednorazowy, ja bym tak nie potrafiła. Co z tą magią, która pojawia się, gdy dwoje ludzi się kocha, pożąda i nie potrafi bez siebie żyć? A może taka przygoda na jedna noc to całkiem fajna sprawa? Skąd mogę o tym wiedzieć, skoro nigdy nie próbowałam. Stop dziewczyno ogarnij się, mama nauczyła cie, aby nie oceniać ludzi po okładce. Może on ma w tym jakiś konkretny powód? A poza tym co cie to obchodzi dziewczyno. Zrzuciłam z siebie kołdrę i udałam się powolnym krokiem w stronę łazienki, w której wykonałam rutynowe poranne czynności, dodając do tego smarowanie polowy twarzy śmierdząca maścią. A w dodatku czeka mnie najgorsza operacja w życiu – zastrzyk. Tak bardzo boję się igieł, na sama myśl po moim ciele przeszedł zimny dreszcz, a sama świadomość, o tym, że mam to zrobić sobie sama, przyprawiała mnie o zawrót głowy i wywoływała odruch wymiotny. Wychyliłam się powoli z pokoju nasłuchując czy, aby przypadkiem nie ma nikogo w domu. Panowała martwa, grobowa cisza, a jedyny dźwięk jaki było słychać to szum wiatru i deszcz odbijający się od okien i parapetów. Zeszłam powoli po schodach, ostrożnie stawiając krok za krokiem. Miałam jakaś paranoje, bałam się, ze nie daj boże Paweł nagle wyskoczy znikąd i coś mi zrobi.
- Boże Ariana opanuj się – uderzyłam się w czoło, kręcąc głową i śmiejąc się z własnej głupoty. – Zachowujesz się jak opętana 15 latka, po obejrzeniu głupiego horroru. Jesteś u siebie w domu, nic ci tu nie grozi  - szeptałam cicho pod  nosem, podnosząc się na duchu.

Weszłam do kuchni, a moim oczom ukazał się ogromny bukiet czerwonych róż, który stal na samym środku wyspy. Podeszłam do blatu z wielkim uśmiechem na twarzy, wywołanym uroczym widokiem. A nawet nie wiedziałam dla kogo są te kwiaty, ale serce cicho podpowiadało, ze może są moje. Przysunęłam twarz do kwiatów, zachmurzając w nich nos i wdychając dobrze znany mi już męski zapach perfum, od kilku godzin moich ulubionych. Dobrze wiedziałam do kogo należny, nawet moja pościel była nim przesiąknięta. Chwyciłam kartkę, która leżała obok wazonu i przygryzłam delikatnie palec, który powędrował bezwładnie w stronę moich ust.

„Niestety musiałem pojechać do pracy, maja jakieś problemy, z którymi Mati sobie nie radzi. Postaram się wrócić jak najprędzej. W lodowce masz coś pożywnego do jedzenia, zrobiłem zakupy widząc wasza zajebiście pustą lodówkę  - dostaniecie za to, zwłaszcza ty!
Daniel.
Ps. Mam nadzieje, ze kwiaty się podobają.”

W jednej chwili mój ponury humor wywołany depresyjna pogodą, poprawił się w 100%. Wstąpiła we mnie jakaś cudowna energia, która rozpierała mnie od środka i tchnęła we mnie nowe życie. Strach zniknął z mojej głowy wiedząc, że niedługo pojawi się mój wybawca.  Zrobiłam sobie lekkie śniadanie, ponieważ było już po 12. Połączyłam swój telefon z przenośnym głośnikiem i puściłam swoja ukochana playlistę. Postanowiłam przygotować potrawkę z kurczaka na obiad. Głośna i ulubiona muzyka poprawiła mi humor jeszcze bardziej. Tańczyłam przy blatach i śpiewałam do łyżki, noża, dosłownie do wszystkiego co miałam akurat w ręce, przygotowując ten posiłek. W pewnym momencie odwróciłam się z łyżka w buzi w stronę drzwi od kuchni. Zobaczyłam w nich roześmianą Basie trzęsącą tyłeczkiem w moja stronę. Uśmiechnęłam się do niej, chociaż w myślach żałowałam, że to nie on.
- Zapomniałam już jak świetnie śpiewasz – przyjaciółka podeszła do mnie dając buziaka w policzek. – I tańczysz! – wyrwała mi łyżkę z reki i spróbowała potrawki. – No i w dodatku gotuje jak aniołek.
- Jutro będzie jeszcze lepsza – zaśmiałam się, ściszając muzykę w głośniku.
- Od kogo kwiaty?  - spojrzała na mnie, robiąc ta swoja minę „I tak wiem, ale chcę to usłyszeć z twoich ust”.
- Od Daniela  - wzruszyłam ramionami, przypominając sobie o tym, że miał się pojawić. Nie wiem czy zapomniał, czy nie mógł. Najzwyczajniej w świecie zawiódł.
- Co napisał?! – Basia chwyciła liścik, który wyrwałam jej z rąk, podarłam i wyrzuciłam do śmieci. – Co ty robisz? – zapytała lekko zszokowana.
- Nic konkretnego. Tylko tyle, że musi wrócić do pracy i przyjedzie jak najprędzej, no ale jak widzisz nie pojawił się do tej pory – uśmiechnęłam się sztucznie. Dlaczego się tym przejmowałam i czemu on ciągle siedział w mojej głowie? – pomyślałam, wpatrując się pustym wzrokiem w kwiaty.
- Ale pachnie! – po domu rozniósł się wesoły okrzyk Karoliny, która wpadła do kuchni jak zombie. – Dawaj jeść matka bo zaraz umrę! – Zaśmiała się posyłając mi buziaka. Usiadła wygodnie na stołku przy wyspie, stukając paznokciami w blat. – Em pojechała do Artura, mamy na nią nie czekać, bo ma jutro wolne – zaśmiała się, unosząc brwiami. – Także dziś nie wróci.
- Wiadomo! – Basia roześmiana nałożyła nam posiłek i podała talerze, usiadłam obok Karoliny, przyglądając się jej jak, zajada się obiadem. – Nie jadłaś przez rok czy co?
- W ogóle to widziałam Daniela z jakaś laską  - powiedziała Karola biorąc kolejna łyżkę dania do ust. – Nie próżnuje chłopak. – Uśmiechnęła się szyderczo. – Droga knajpa, laska ma nogi do samej głowy, balony jak donice, blondyna, sztuczne usta, cycki pewnie też, wcale się nie dziwię, że ślinił się na jej widok jak dziecko na… – przerwała widząc minę Baśki. – O jakie piękne kwiaty?! – wypaliła nagle, zauważając bukiet. – Od kogo, dla kogo?! Ale musiały kosztować! – mówiła uśmiechając się i machając ręką. – Ktoś ma mega gest i gust!.
- Od Daniela – powiedziałam wstając. Chwyciłam bukiet i wywaliłam go do kosza na śmieci, trzaskając drzwiczkami od szafki.
- Co ty robisz? Dlaczego? – zapytała zszokowana Karolina, przyglądając mi się z niedowierzaniem w oczach.
- Brawo! – Basia szepnęła do Karoliny. – Ty i ten twój długi jęzor! – mówiła zdenerwowana, wstając i wkładając nasze talerze do zmywarki. – Dobrze wiesz, że maja się ku sobie, po co gadałaś jakieś bzdury.
- No skąd mogłam wiedzieć, że nawali – zobaczyłam jak wykrzywia usta. – Misiek, przepraszam. – Powiedziała, podchodząc do mnie.
- Za co? Za to, że obiecał wrócić z pracy jak najprędzej, a wolał spotkać się z inną. Zresztą miałaś racje! – uśmiechnęłam się do dziewczyny. – Nie warto zawracać sobie nim głowy, ani dupy. A poza tym, tak jak mówiłaś niech on się stara. Nie ja… – Ominęłam przyjaciółkę i przeszłam do salonu, rozkładając się wygodnie na kanapie.
- Moja dziewczynka – Karolina uśmiechnęła się krzyżując ręce na piersi.
- Kurde on naprawdę zawrócił jej w głowie – powiedziała Basia, kręcąc głową. – Oby nie było z tego kłopotów.
- Przestań krakać! – Karo, szturchnęła dziewczynę w bok. – Po Pawle, zasługuje na kogoś lepszego.
- Tylko nie wiadomo co odbije Danielowi za tydzień… – Basia pokręciła głową.
- No w sumie też masz racje. – Karolina usiadła przy blacie, łapiąc w ręce mój telefon i bawiąc się nim. - Masakra, ale co on odwala. Wczoraj taki troskliwy, a dziś kawał chuja. Zaraz do niego zadzwonię i zapytam co on odpierdala.
- Nie, daj spokój… Sami musza się dojść, lepiej będzie jeśli nikt nie będzie się w to wtrącał, bo możemy tylko pogorszyć sprawę. A poza tym ile oni się znają, parę godzin? Może to zwykle pożądanie i przejdzie im raz dwa.
- No ale to go nie usprawiedliwia, zachował się jak kawał skurwysyna – Karolina powiedziała głośno uderzając ręka w blat. – Co on odwala no, nie wierze, ze mógł tak się zachować, jak debil normalnie no! – Zaraz zadzwonię do Kacpra, niech go wybada może co?
- Po co?! Mowie ci, że to nie ma sensu, niech się sami dotrą!

Siedziałam w salonie, ale i tak słyszałam wszystko co knuły moje kochane przyjaciółki. Nie byłam na nie zła. Nie byłam też zła na Daniela, przecież mogło mu wyskoczyć jakieś ważne spotkanie, w końcu jest biznesmenem. Powtarzałam sobie to jak mantrę, usiłując bronić się przed swoim mózgiem i milionem wizji, które tworzyły się w mojej głowie. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu.
- Od kogo to? – krzyknęłam do dziewczyn.
- Daniela – odparła Karolina, spoglądając na Basię. – A może mu zależy? Przecież, jakby miał ją gdzieś, to nie pisał by do niej. No przecież go znamy. Wiemy jaka wyznaje zasadę, prawda? – szepnęła do Basi.
- Znaleźć, zaliczyć, zapomnieć – obie dziewczyny zaczęły się śmiać.
- Co napisał? – krzyknęłam ponownie ciekawa, udając się w ich kierunku, zaciekawiona ich nagłym wybuchem śmiechu. – Co was tak rozbawiło?
- Napisał, że dziś nie da rady przyjść bo jest na spotkaniu – zaśmiałam się kręcąc głowa, usiadłam pomiędzy przyjaciółkami. – I pyta czy spotkacie się jutro wieczorem – pokazała mi telefon, z dwoma wiadomościami od chłopaka.
- Napisz, że nie mam jutro czasu – wszystkie trzy gapiłyśmy się w telefon jak głupie, czekając na odpowiedz od niego. – Co my w ogóle robimy? Przecież nie będziemy teraz tu siedziały i czekały na to, aż się wytłumaczy – uśmiechnęłam się do dziewczyn, zerkając w telefon, który zasygnalizował nam kolejnego SMS.
- Dlaczego – skomentowała krótko Karolina.
- Nie odpisuj. Zróbmy sobie lepiej jakieś spa, które nawilży moją twarz i doda jej witamin, może to coś szybciej się zagoi? – powiedziałam uśmiechając się do przyjaciółek.
- To co? Babski wieczór? Seans filmowy, słodycze, piżamy, maseczki, paznokcie? I wiele innych atrakcji? – Basia przytuliła się do mnie.
- STOI! – krzyknęłam razem z Karoliną.

Reszta dnia minęła nam naprawdę przyjemnie. Razem z dziewczynami bawiłyśmy się wspaniale do piosenek Beyonce, uczyłyśmy się jej układów z teledysków, tańczyłyśmy przed lustrem, przebierałyśmy się w rożne stroje. Zachowywałyśmy się jak nastolatki. Nakładałyśmy sobie maseczki na twarz. Robiłam dziewczyną sesję zdjęciową, namawiały mnie chociaż na jedno zdjęcie, ale nie chciałam się zgodzić. Nie czułam się komfortowo z moim małym potworkiem na twarzy. Dziewczyny robiły wszystko, abym myślała tylko o przyjemnościach i nie zatruwała sobie głowy niepotrzebnymi sprawami i osobami. Faktycznie tak było, chyba każda przyjaciółka wie co zrobić, żeby pocieszyć w tych gorszych chwilach. Przez ich śmieszne i głupie zachowanie, zupełnie zapomniałam o Danielu i o moich nocnych wojażach. Przestałam myśleć o Pawle i o tym czy faktycznie jest w więzieniu, czy Daniel chciał zagrać dobrego chłopaczka i wyrwać mnie na obronę. Po wszystkich wariacjach moich dziewczyn, zajęłam się robieniem paznokci hybrydowych Baśce, przy których mogłam się wyciszyć i odprężyć. Karolina totalnie się wyłączała i siedziała na telefonie zawzięcie pisząc z kimś SMS, a gdy pytałyśmy ją, z kim tak dyskutuje, zbywała nas i twierdziła, że z koleżanką z pracy i że przegląda fejsa.
- Ariana… a może ty byś chciała robić paznokcie u mnie w salonie? – Basia nagle wpadła na genialny pomysł. – Przecież możemy dokupić biurko i w ogóle przygotować dla ciebie stanowisko, Karolina no zobacz tylko jakie cudowne paznokcie mi zrobiła! – Basia machała palcami w kierunku Karoli. – Masz taki talent! Ja bym nie potrafiła namalować naszych twarzy na kartce a co dopiero na paznokciu! – Basia podała dłoń Karolinie, która patrzyła zahipnotyzowana na nasze podobizny na palcach przyjaciółki.
- Są obłędne! Też chcę takie! – krzyknęła radośnie Karola. - No przecież. Czemu nie wpadliśmy na ten pomysł prędzej? – dziewczyna dosłownie molestowała dłoń przyjaciółki.
- No bo nie wiedziałyśmy, że ma taki talent – Basia uśmiechnęła się do mnie uroczo, podziwiając swoją rękę. – Jesteś zatrudniona! – zaśmiała się. – Ja od jutra wstawiam twoje prace na insta i fejsa i zdobywam ci klientki, a ty kuruj swojego siniaka, bo jak tylko zniknie zaczynasz. – Patrzyłam na przyjaciółkę ze łzami w oczach, tak bardzo cieszyłam się, że je mam, że nareszcie są ze mną, że mogę je przytulic, a nie rozmawiać tylko na Skypie. A w dodatku Basia sama z siebie wyskakuje z pomysłem wspólnej pracy, o którą wstydziłam się ją zapytać.
- Tak tylko kiedy on zniknie? – zaśmiałam się, spoglądając na dziewczynę.
- Nie ważne! – zaczynasz od listopada! – Do tej pory się zagoi na bank, zobaczysz, będziemy się świetnie razem bawiły! Już wszystko mamy ustalone! A do tego czasu ja zadbam o jak najlepsze wyposażenie stanowiska dla ciebie!
- A ja będę twoja stalą klientka! – Karolina się zaśmiała widząc twarz Basi. – No co! Muszę dać jej zarobić i przyciągnąć jakoś klientki – dziewczyna roześmiała się wesoło i przytuliła nas obie. – Tak was kocham! O tak! – mówiła ściszonym głosem, ściskając nas mocno.

Nagle po pokoju rozniósł się dobrze znany wszystkim dźwięk, charakterystyczny dla programu zwanego Skype, melodia dzwoniła dłuższą chwilę, odbijając się w mojej głowie z echem. Tego się obawiałam. Dzwoniła moja mama.

- O kuźwa i co teraz? Podobno Daniel załatwił coś tam z wujkiem na komendzie i mieli odesłać Pawła na Majorkę. Na pewno wie – powiedziałam zestresowana. – Zabije mnie.
- Opanuj się – Karolina wcisnęła zieloną słuchawkę, a naszym oczom ukazała się moja młodsza siostra Asia, była bardzo zdenerwowana.
- Mama chce cię zabić – powiedziała przyglądając mi się uważnie. – Jest przerażona tym co ci zrobił! Rodzice Pawła wparowali do nas do domu jak opętani. Zaczęli krzyczeć, że on tylko żartował, że nie chciał cię pobić. Matka tego idioty błagała naszą na kolanach, żeby przekonała cię do wycofania oskarżenia. Jakbyś tylko widziała jak ten stary cep, szarpał naszą mamę, kiedy się nie zgodziła. Dobrze, że byłam w domu i wszystko nagrałam na telefon. A potem zagroziłam, że zaraz sami wylądują na komisariacie, jak ich pojebany psychicznie synek.
- Co?- Zapytałam z niedowierzaniem.
- Ojciec jak się dowiedział myślałam, że ich zabije wszystkich – zamilkła na chwilę, wpatrując się w coś. – Wszystkich jak leci. Wpadł w furię!
- O jezu co on ci zrobił – usłyszałam krzyk mojej matki. – Zabije gówniarza…
- Pani G, proszę się nie martwić nasi koledzy zachowali się bardzo w porządku, w stosunku do Ariany, a zwłaszcza jeden kolega – Karolina uśmiechnęła się znacząco do kamerki, przeciągając ostatnie słowa. – Leciał pierwszy do niej z pomocą. Paweł dostał za swoje!
- Karo! – warknęłam na przyjaciółkę.
- No co!? Może to przyszły zięć, twoja mama powinna go poznać – zaśmiała się, a ja spojrzałam na swoja mamę. Była taka smutna, miała opuchnięte czerwone oczy, widać było, że płakała.
- Dlaczego do nas nie zadzwoniłaś, nic nie powiedziałaś. Dlaczego musiałam się dowiedzieć od nich a nie od własnej córki?!
- Mamo przepraszam, wyleciało mi zupełnie z głowy. Wczoraj cały dzień przespałam, dopiero dziś czuję się na siłach. Miałyśmy dzwonić po 20 jak tata wróci z pracy, przepraszam naprawdę. – Kłamałam prosto w twarz kobiecie, która mnie urodziła, widziałam jej smutny i pusty wzrok. Chciałam, żeby uniknęła tego wszystkiego. Ona przeżywa to jeszcze bardziej niż ja.
- Oj córcia, to jak nazywa się ten młodzieniec? – zapytała nagle zmieniając temat i uśmiechając się szeroko.
- Daniel! – Basia powiedziała głośno. – I jest bardzo przystojny, byłaby pani z niego taka dumna! – Dziewczyna kiwała znacząco głową. A moja mama z siostrą śmiały się w wniebogłosy z dziewczyn i z mojej zbitej miny.
- Ale mam przyjaciółki, sprzedały mnie w pierwszej rozmowie z mamą – skrzyżowałam ręce na klatce.
- To coś poważnego? – moja siostra zapytała śmiejąc się.
- NIE! Przecież znam go parę godzin, jak można zakochać się w kimś kogo się nie zna!
- Można, można, a ty powinnaś zacząć żyć! – Basia powiedziała, przytulają mnie.
- Dziewczyny maja racje córcia, zacznij żyć swoim życiem, przeszłość zostaw za sobą, a jeśli jakiś młodzieniec stanął w twojej obronie, to należny mu ładnie podziękować, tym bardziej jak jest taki przystojny. I powoduje uśmiech na twojej twarzy jak tylko, ktoś wspomni o jego osobie. Poza tym ja w twoim tacie też zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Jak tylko pojawił się w mojej szkole, od razu coś między nami zaiskrzyło, a po dwóch tygodniach byłam jego dziewczyną, a po roku żoną – mama G puściła oczko do nas. A my patrzyłyśmy na nią rozbawione. – Boże córciu tak się o ciebie martwiłam, jak tylko o tym usłyszałam, myślałam że mi serce stanie. To wszystko przez nas jakbyśmy się tu nie przeprowadzili, nigdy byś go nie poznała i nie byłoby problemu. Byłabyś szczęśliwa i może układała byś sobie życie z jakimś przemiłym chłopcem, może była bym już babcią – kobieta wytarła oczy chusteczka, którą trzymała w rękach. – Ale nie martw się, już my dopilnujemy tego, aby się do ciebie nie zbliżał.
- Mamo nie obwiniaj się. Ja jestem szczęśliwa – uśmiechnęłam się.
- Teraz tak – przytuliła się do Asi. – A co z pracą kochanie? Znalazłaś coś?
- Aria będzie pracować u mnie w salonie – Basia wypięła dumnie pierś do przodu. – Jest taka zdolna! Będzie zarabiać kupę pieniędzy, z takim talentem do wykonywania paznokci. Obiecuje to pani! – dziewczyna przybliżyła swoje paznokcie do kamerki, chwaląc się moim dziełem.
- Teraz nie ma mi kto robić paznokci! Mamo! Dlaczego pozwoliłaś jej jechać? – Asia mówiła podniesionym zrozpaczonym głosem.

Rozmawiałyśmy z moja rodziną, dobrą godzinę, mama bardzo się cieszyła, że mam takie przyjaciółki, które od dziecka trzymają się razem i pomagają sobie nawzajem. Przepraszała nas chyba z milion razy, za to, że nas rozdzieliła. Zaprosiła nas już na wakacje, oczywiście z chłopcami, którzy stanęli w mojej obronie, bo tata razem z mamą chcą im serdecznie podziękować, za uratowanie mi życia. OSOBIŚCIE i bez gadania. Dowiedziałam się, że na święta mają przylecieć do Polski. Dostałam oczywiście zjebki za to, że jeszcze nie odwiedziłam nikogo z rodziny, żadnej ciotki ani babci. Co oczywiście zupełnie wypadło mi z głowy po ostatnich wydarzeniach, ale obiecałam nadrobić, tak zwane straty moralne.
- Do widzenia pani G! Kochamy panią i pozdrawiamy serdecznie! Trzymaj się młoda i nie rośnij już tak! – Dziewczyny powiedziały te słowa, jak jeden mąż, uśmiechając się do monitora i machając ręką. – Do widzenia panie Adamie – wszystkie pożegnałyśmy się z moją wspaniałą rodzinką. Rozłączyłam naszą wideo rozmowę i zamknęłam laptop.
- Pamiętacie kto w ogóle wymyślił ksywkę mama G? – zapytałam rozbawiona, przypominając sobie uśmiechniętą minę mamy, na te słowa, chyba zapomniała już, że dziewczyny zawsze tak do niej mówiły.
- Chyba Emilka ona zawsze mówiła do niej mama G, poza tym mama G brzmi lepiej, niż mama Gabrysia – Basia zaśmiała się radośnie.
- No i wrobiłyście mnie w wakacje z Danielem – powiedziałam kręcąc głowa i skrzyżowałam ręce na piersi. – Wiecie, że ona teraz nie odpuści.
- Wiemy! – dziewczyny przybiły sobie piątki i zaśmiały się wesoło. A po domu rozbrzmiał dźwięk dzwonka do drzwi. Spojrzałam na dziewczyny, które udawały, że nic nie słyszą i rozsiadły się wygodnie na kanapie, a ja byłam zmuszona podejść do drzwi i je otworzyć. Spojrzałam przez wizjer, a moje serce nagle przyspieszyło. Otworzyłam drzwi, które od razu zamknęłam. Co on tu robi? – pomyślałam, przykładając dłoń do serca. Cofnęłam się kilka kroków do tyłu, przeglądając się w lustrze i poprawiając włosy. Obejrzałam dokładnie twarz, sprawdzając czy nie mam na niej jakiś pozostałości po maseczce. Chwyciłam ponownie za klamkę, wahając się czy otworzyć drzwi..
- Boże idiotko, trzeba było najpierw pomyśleć później działać – uderzyłam lekko czołem w drzwi. – A nie teraz będziesz strugać debila i zachowywać się jakbyś była cofnięta w rozwoju. – Szeptałam cicho do siebie, słysząc ponownie dźwięk dzwonka. Wzięłam głębokie trzy wdechy i nacisnęłam na klamkę otwierając drzwi.
- Cześć – powiedział rozbawiony spoglądając na mnie. – Co to miało znaczyć? Nie chcesz mnie widzieć?

tumblr_n08cu5Q03L1s3y9slo2_500 (2)
- Po co przyszedłeś? – zapytałam, chwytając kurtkę wiszącą na wieszaku i wychodząc przed drzwi.
- Nie wpuścisz mnie? – spojrzał na mnie zdziwiony.
- Po co? – powtórzyłam się. A on westchnął cicho.
- Jutro o 10:30 jestem po ciebie. Musimy jechać na komendę, musisz złożyć zeznania. Mój wujek załatwił ci prawnika, który jakbyś chciała oczywiście – spojrzał mi prosto w oczy, paraliżując mnie swoim wzrokiem. W jego oczach było widać wszystko, mogłabym utonąć w tym odcieniu błękitu, a i tak czułabym się bezpiecznie. Pstryknął palcami przed moją twarzą. – Słuchasz mnie? – zaśmiał się.
- Tak, trochę się wyłączyłam – wykonałam swój najsłodszy uśmiech numer 5. – Co z tym prawnikiem?
- Może ci pomóc jakbyś chciała założyć mu sprawę.
- Sprawę? Przecież taki prawnik kosztuje! – uniosłam głos. – A ja nie mam, aż tyle pieniędzy, żeby wydać je wszystkie na prawnika.
- O pieniądze się nie martw. Najważniejsze, żebyś ty była bezpieczna i żeby on dostał za swoje.
- A skąd wezmę pieniądze? – wywróciłam oczami, objęłam się rękami i zaczęłam pocierać dłońmi o ramiona. Przez ten deszcz i wiatr było naprawdę zimno.
- Powiedziałem, że masz się o to nie martwić tak, czy nie? – przysunął się do mnie ostrożnie i powoli, obejmując mnie.
- Mogę wiedzieć co robisz? – zaśmiałam się, podnosząc głowę do góry tak, że widziałam dokładnie jego twarz.
- Przytulam się chyba – zamyślił się na chwilę. – Całkiem to przyjemne. Nawet da się polubić – uśmiechnął się patrząc na mnie.
- Nigdy się nie przytulasz?
- Nie… – odparł krótko.
- To dlaczego przytulasz mnie? – zmarszczyłam delikatnie czoło, a on oparł brodę o moją głowę. No świetnie znalazł sobie jakiś stolik – pomyślałam uśmiechając się lekko.
- Nie wiem, ale podoba mi się to – objął mnie jeszcze bardziej, a ja nie miałam zamiaru się opierać. Tylko wtuliłam się w jego klatę, wdychając cudowny zapach jego perfum. – Czyli nie zasłużyłem nawet na ciepłą herbatę? – spytał chwytając mnie za brodę i podnosząc lekko głowę do góry.
- Nie chce słuchać później całą noc dziewczyn – westchnęłam lekko, odsuwając się od niego. – Nie dają mi żyć odkąd cię poznałam…
- Kacper mówił, że Karo mnie dziś widziała. Podobno się wściekłaś – uśmiechnął się po czym podrapał się po brodzie.
- Nie prawda! – uderzyłam go w ramię. – Zrobiło mi się po prostu przykro. Obiecałeś, że przyjdziesz więc… Dopiero później dostałam od ciebie wiadomość. Skąd o tym wiesz tak w ogóle? – spojrzałam na niego wykrzywiając usta. – Karolina, to z Kacprem pisała?
- Nie wiem – wzruszył ramionami. – Może pójdziemy do mnie? – zapytał.
- Co? Nie… Nie mam ochoty – speszyłam się lekko. Było mi tak bardzo dobrze w jego ramionach, czułam się taka bezpieczna a nawet kochana. Jego dotyk sprawiał, że moje ciało drżało i przechodził po nim przyjemny dreszcz. Serce otwierało się szeroko i krzyczało „przyjmę cię od zaraz”, ale rozum musiał się wtrącić i przywołać do porządku mówiąc, że to jeszcze za szybko. – Ja już pójdę, czekam na ciebie jutro tak? – Spojrzałam na niego wymuszając na twarzy uśmiech. Był zmieszany, nie wiedział co ma powiedzieć, zrobić. Chyba pierwszy raz był w takiej sytuacji.
- Dostałem właśnie kosza? – zmrużył oczy, niedowierzając w to co słyszy i widzi. Wyglądał jak małe dziecko, któremu dano i zaraz zabrano lizaka.
- To nie kosz – zaśmiałam się, przybliżając się do niego. Dotknęłam jego policzka i gładziłam go dłuższą chwilę, a on przymknął oczy. – To motywacja – musnęłam ustami miejsce, w którym przed chwilą była moja ręka i pomachałam mu na pożegnanie znikając za drzwiami.

***

Och no i kolejny rozdział za nami. Hmm skoro dobrnęliście, aż tu to chciałabym was poprosić o pozostawienie po sobie jakiegokolwiek śladu. Komentarze naprawdę potrafią dać takiego kopa i motywację do dalszej pracy, że nawet nie potraficie sobie tego wyobrazić. Dziękuję serdecznie Alikus i Nita za to, że na was mogę liczyć i wiem, że jeśli dodam nowy rozdział, to wy na 100% wyrazicie swoją opinię. Za jakiekolwiek błędy z góry przepraszam, ze względu na późną porę i zmęczone oczy :D

A teraz tak z innej paki :D Też tak macie, że jesteście już „starzy” (haha)? Praca, dorosłość… Blah, blah, blah… I nagle mówicie NIE! Dziś wracam do dnia kiedy miałam 11 lat i pierwszy raz w życiu zobaczyłam High School Musical! O mój boże! Czy teraz dzieciaki mają taką maniakalną zajawkę na jakikolwiek film, jak połowa świata miała w 2006 roku? Ja nadal czekam aż Zanessa się zejdzie haha. Normalnie czekam, na taki dzień w moim życiu kiedy po obejrzeniu PLL (które się kończy, wg dlaczego każdy serial musi się kończyć? PLL, TVD, Teen Wolf? Żenada :( Co ja zrobię ze swoim życiem wtedy?), włączę jakiś portal plotkarski a tam! BUM! ZANESSA BACK TOGETHER! Szczerze to bym chyba narobiła w gacie z wrażenia haha. Nienawidzę Austina i Vanessy razem :( (przynajmniej znacie już powód wyboru bohaterów haha). Fani Zanessy łączmy się! Haha a pamiętacie, jak była moda na naszą-klasę i fikcyjne konta gwiazd? Chyba, każdy miał chociaż jedno takie cudeńko i prowadził w nim fikcyjne życie haha. O ludzie jacy my byliśmy głupiutcy haha, ale mi się wzięło na wspomnienia, masakra xd Widocznie mój dzień na odmóżdżenie nadszedł haha :)
Do napisania <3

4 Komentarze

  1. Ojacie takie rozdziały to ja lubię- w sensie takie długie <3
    Chociaż już chcę więcej <3
    Ahh Daniel..sama się w nim zakochałam <3 On jest taki hmm jejku no boski po prostu :D
    Ta jego opiekuńczość jejku i te kwiaty…szkoda tylko że nie przyszedł wcześniej tak jak pisał..Ale dobrze że nadrobił to chociaż wieczorem :D
    Aria dobrze go motywuje :D
    No po prostu boski rozdział i czekam na kolejny!!! Oby ten dupek Paweł dostał za swoje!
    Ahh no i Beyonce <3 – kocham ją <3

    A co do Van i Zaca ahh tez pamiętam te czasy, tworzyli naprawdę piękną parę..no i HSM haha do tej pory mam piosenki na kompie :D

    Dziękuję wariatko za te wszystki komentarze, nawet nie wiesz jaką przyjemność mi sprawiłaś nadrabiając wszystkie rozdziały <3 :*
    A co do słuchania US5 to bardzo się cieszę :D

    Buziaki :**

    • Tak… sama zauważyłam, że się rozpisuję :D! Rozkręcam się! Rozkręcam :D
      Tak ja też go kocham <3 chyba go nie zepsuje ;d uwielbiam tą jego delikatność, troskę! Dobrowolne poddanie się nowemu stylowi bycia ;d
      Aria wie jak trzymać chłopa w garści haha.

      Haha fajnie wiedzieć, że nie jestem jedyna xd U mnie to norma, moja play lista to Beyonce i HSM w pierwszej kolejności hahaha. No i US5 ale to przez Ciebie! Aż wstyd się przyznać. Nawet mój tata się ze mnie śmieje, że wciąż tego słucham! Przecież minęło już tyle lat :d

      Nie ma za co! Cieszę się, że poprawiłam ci humorek tymi komentarzami <3

      Jeszcze tylko jakby inni ludzie komentowali notki tak jak Ty i Alikus, było by ŚWIETNIE! ;(

  2. Hej kochana :-)

    Rozdział jak zawsze boski…
    Fajnie, że Daniel nie uciekł cichaczem a zostawił kwiaty dla Ariany oraz zrobił dziewczyną zakupy. W ogóle miło z jego strony, że jednak przyszedł do niej wieczorem… Coś czuje, że zaczyna mu na dziewczynie coraz bardziej zależeć i mam nadzieję, że będzie walczył o jej serce…
    A co do Ariany to dobrze, że zawsze może liczyć na swoje przyjaciółki, które są jak prawdziwy skarb…

    Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział
    BU$KA <3 :*

    P.S. Nie masz z co dziękować. To czysta przyjemność czytać oraz komentować Twoje opowiadanie i możesz być pewna, że zawsze jak mnie powiadomisz to jak tylko będę miała wolną chwile to od razu wpadnę :-)

    P.S.S. Dorosłość dorosłością, ale prawda jest taka, że czasami fajnie jest powrócić myślami do tamtych chwil…

    P.S.S.S. Ja też uwielbiam PLL oraz TVD i nie mogę pojąć czemu oba te seriale już się kończą i w dodatku w tym samym czasie…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.