Rozdział 4. „Tak wymyślasz? Chcesz mu zrujnować życie!”

Narracja Daniela:

Stałem pod jej drzwiami dłuższą chwilę, zanim zebrałem myśli i ruszyłem naprzód. Dobrze wiedziałem w jakim kierunku zmierzam. Spojrzałem na zegarek, znajdujący się na mojej ręce. Była dopiero 19:09. Włożyłem rękę do kieszeni spodni i wyjąłem telefon.

„19:30, Oxiden, mamy stolik” – wysłałem wiadomość do Kacpra i Kamila.

Szedłem przed siebie, próbując wygonić z głowy dość rzeczywisty i realistyczny widok dziewczyny, która tak od dwóch dni nie chce wyjść z moich myśli. Czułem na sobie zapach jej perfum. Był piękny, delikatny i słodki tak jak ona. Do tego te jej czekoladowe oczy, zgrywające się z czekoladowym błyszczykiem, który czułem ostatnio na jej ustach, przy naszej zapoznawczej limonce. To było takie szalone, ona była taka odważna, pewna siebie, piękna. Po prostu perfekcyjna. Mimowolnie oblizałem wargi i uśmiechnąłem się lekko. Jak ona to zrobiła? Dlaczego nie mogę jej olać jak reszty dziewczyn, przecież obiecałem sobie, że żadna dziewczyna nie będzie, zawracać mi w głowie. Od zawsze mówiłem, że nie szukam niczego na stałe, ale ona jest inna. Otacza ją jakaś dziwna aura, która przyciąga mnie do niej jak do żadnej innej. Podrapałem się po głowie, dochodząc do pubu, w którym umówiłem się z chłopakami. Wszedłem do środka, siadając przy stoliku i zamówiłem dla nas po piwie. Na chłopaków nie musiałem długo czekać, weszli zaraz po mnie roześmiani do łez.
- A ty co? – Kacper usiadł obok mnie i chwycił butelkę piwa do ręki. – Miałeś iść do Ariany czy coś?
- Pani Żona puściła go na chlanie – Kamil się zaśmiał.
- Co? – spojrzałem na przyjaciela, kręcąc głową i marszcząc czoło. Zdziwiły mnie jego słowa.
- Góral zamknij się – Kacper rzucił w niego kapslem od piwa. – Mów stary, jak na spowiedzi.
- Możesz się nawet wypłakać w mym ramieniu przyjacielu – Góral uśmiechnięty złapał mnie za rękę, którą od razu wyrwałem, śmiejąc się z jego miny, zrobił dzióbek z ust i mrugał zalotnie rzęsami.
- No kurwa, dała mi kosza, chyba? – zamyśliłem się na chwilę. – Ja nigdy nie dostałem kosza, w dodatku się do niej przytuliłem, było jej bardzo zimno, więc ona wtuliła się we mnie bez słowa… – mówiłem szybko na jednym wdechu. – A ja miałem ochotę tulić ją całą noc. Nie pieprzyć, tylko się przytulać. Rozumiecie? Pierwszy raz w życiu czuję, że chcę ją poznawać, kupować jej kwiaty. No właśnie, ja jej kupiłem kwiaty dziś rano, ogarniacie?! Ja. Kupiłem. Kwiaty – machałem rękoma jak głupi. Wziąłem do ręki piwo i wypiłem dość sporego łyka, prawie cała butelka poszła na raz.
- Haha stary ty się zakochałeś – stwierdził Góral.
- Co? – nie dopuszczałem do siebie takiej myśli. – Przecież, ja skaczę z kwiatka na kwiatek, co tydzień spotykam inną dziewczynę i żadna mnie nie obchodzi.
- Noo, wiemy – Kacper spojrzał na mnie z tym swoim szerokim uśmiechem. – Ale teraz poznałeś Arianę i ona cię obchodzi – uniósł zabawnie jedną brew. – Mam na myśli NAPRAWDĘ CIĘ OBCHODZI – uśmiechnął się kiwając znacząco głową. – Stary uwierz mi, od dwóch dni zachowujesz się jak debil. Ciągle patrzysz w telefon, jej profil na fejsie i insta to chyba molestujesz dzień i noc – złapał mój telefon, wystukał coś palcem i po chwili pokazał mi ekran. – Jej zdjęcie masz ustawione do kontaktu. Masz zdjęcie jakiejkolwiek laski, którą puknąłeś? – spojrzał na mnie wymownym wzorkiem. – Sam mówiłeś, że kupiłeś jej kwiaty, broniłeś jej. Ja nigdy nie widziałem cię tak wkurwionego jak wtedy, a znałeś ją ile?
- Parę godzin – wtrącił Kamil.
- Myślałem, że zabijesz tego Pawła. Ledwo cię od niego oderwaliśmy. Dobrze, że dziewczyny nie widziały jego obitej mordy. Nieźle go załatwiłeś.
- Co się dziwisz, złapało go jak Artura. Poznał Emilkę i bum po chłopie, a oni ile się znali. I tworzą zajebistą parę. – Kamil się uśmiechnął do mnie.
- No może jeszcze się nie zakochał, ale na pewno się zauroczył i to bardzo – Kacper się zaśmiał. – Miejsce na grupowego podrywacza się zwalnia! Góral może ty coś teraz wyrwiesz – wszyscy się zaśmieliśmy. Otworzyłem kolejne piwo, które zamówiliśmy w międzyczasie, wziąłem łyka i podrapałem się po szyi.

tumblr_nik0lfVc5h1s3widuo1_500
- Ona jest taka perfekcyjna, ale ja nie. Ona nie będzie chciała być z kimś takim jak ja, zresztą dziewczyny jej powiedziały na stówę jaki jestem i jak się zachowuję.
- Przestań już się przejmować. Karolina pisała, że ona czeka na twój ruch. Poza tym dziewczyny mają się nie wtrącać, tylko dać wam się „dotrzeć” samym – wzruszył ramionami. – I tak będzie najlepiej dla wszystkich, jak sami się dojdziecie. Nic na siłę, musisz być ostrożny bo Paweł dał jej popalić, z tego co wiem od Karoliny to miała z nim dużo problemów. – spojrzałem na przyjaciela zdezorientowany. O jakich problemach mówił? O tym, że zatruwał jej życie, o tym, że nie miała przez niego nikogo. Czy może jest jeszcze coś czego mi nie powiedziała.
- Na jego ruch czeka? – Góral uniósł butelkę piwa. – Tylko jej nie puknij po tygodniu, chłopie bo one cie zjedzą – chłopak wymachiwał butelką. – Baby takie są, ciągnie je do złych chłopców, bo myślą, że to właśnie dla niej się zmieni. A ja znam te twoje ruchy.
- Lepiej będzie jak o niej zapomnę – wtrąciłem. – Jeszcze ją zranię, a tego nie chcę.
- Co?! Weź się chłopie do roboty a nie! Masz 23 lata, masz własną firmę, Umiesz wyrywać wszystkie laski, dlaczego nie możesz mieć kobiety na stałe? Co w tym złego?Co złego w tym, że się zakochałeś? Chyba umiesz zdobyć kobietę, czy mam cię nauczyć, poza tym spójrz na – Kacper przerwał patrząc na Górala, który chciał coś powiedzieć. – Zamknij tą krzywą mordę, bo ty nigdy nie znajdziesz dziewczyny, a jak mu nagadasz głupot, potem ty będziesz żałował, że nie są razem – spojrzałem na Górala, ze śmiechem, a on tylko wykonał gest zapinanego zamka przy ustach i wyrzucił niewidzialny kluczyk z siebie. – No, spójrz na Artura, jest szczęśliwy z Em. Ty jak się postarasz będziesz szczęśliwy z Arianą, skoro siedzi ci w głowie, jak żadna inna. Idź w to. Proste. Koniec rozmowy o babach – chłopak wzniósł butelkę i stuknął się z nami. Resztę wieczoru spędziliśmy gadając o bzdurach i pijąc piwo za piwem. Do domu wróciłem po 1 w nocy, umyłem się i położyłem się do łóżka. Podłączyłem rozładowany telefon do ładowarki i odczekałem chwilę, aż się włączy. Miałem trzy nieodebrane połączenia i dostałem jedną wiadomość, była od niej, tak samo jak połączenia. Znowu w mojej głowie pojawiła się jej twarz, która uśmiecha się do mnie promiennie i prosi abym został na noc. Serce przyspieszyło swój rytm i uderzało ze zdwojoną siłą, jakbym przesadził z treningiem. Czułem dziwne uczucie w brzuchu, czy ja naprawdę się zakochałem?

„Dlaczego mi w ogóle zależy?” – napisała. A ja o mało nie wyskoczyłem z łóżka. Ścisnąłem pięść, poruszyłem ręką w geście radości i uśmiechnąłem się szeroko. Co ja wyprawiam, zachowuje się jak dziecko – pomyślałem. Nastawiłem budzik w telefonie na 8 i odłożyłem go na szafce. Nie chciałem już jej budzić, więc postanowiłem, że odpiszę rano. Ledwo przyłożyłem twarz do poduszki a mój telefon zaczął ponownie dzwonić. Wziąłem go do ręki i odczytałem SMS od Kacpra.

„Stary napisz do niej, bo się martwi. Poprosiła Karo, żeby do mnie napisała, co się z tobą dzieje.”
„Jak ty się za nią nie weźmiesz, to ja zrobię ci na złość i ją poderwę 8-)” – napisał po chwili kolejną wiadomość, która mnie całkiem rozśmieszyła.

„Nie tylko tobie zależy, śliczna <3″ – wysłałem szybko wiadomość do dziewczyny, żebym się nie rozmyślił w międzyczasie i przyłożyłem głowę do poduszki zasypiając.

Narracja Ariany:

Wyszłam z wanny po długiej i rozluźniającej kąpieli z olejkiem, pobudzającym moje zmysły i cudownie pachnącą pianą, która nadal pozostawała na dnie mojej wanny. Musiałam się zrelaksować i odprężyć, co naprawdę mi się udało. Chciałam się wyłączyć i odciąć się od tego wszystkiego. Po co on tu przyszedł? Znowu tylko namieszał mi w głowie, a ja głupia nie potrafię się mu oprzeć. Mówię sobie, obiecuję, że to on ma się starać, to on ma mnie zdobywać. Ale nie, on coś odwali, pojawi się niespodziewanie, a ja lecę w jego ramiona jak idiotka… Wyplułam z buzi pastę do zębów i opłukałam usta wodą. Co on mi zrobił z głową. Wyszłam z łazienki i powędrowałam od razu pod ciepłą kołdrę, zakrywając się prawie cała. Wzięłam telefon do ręki i spojrzałam w ekran, który nie sygnalizował mi żadnych nowych wiadomości ani nic. Weszłam w galerię i spojrzałam w zdjęcie chłopaka, które miałam zapisane. Jak mam sprawić, żeby ten głupi telefon zadzwonił, dlaczego mi w ogóle zależy – pomyślałam, kładąc się na plecach i patrząc pustym wzrokiem w sufit. Jakim cudem jest obok mnie, gdy tak naprawdę go tu nie ma? Położyłam się po stronie łóżka, na której spał poprzedniej nocy, wdychając zapach jego perfum z mojej poduszki. Dlaczego, czuję jego dotyk na ciele, który sprawia mi tyle radości. Dotknęłam palcem jego twarzy na ekranie mojego telefonu.
- Jesteś taki piękny – szepnęłam cicho i nie wiem dlaczego ale zadzwoniłam do niego. Tak po prostu, zadzwoniłam. Miał wyłączony telefon, próbowałam jeszcze dwa razy ale to nie miało sensu, ponieważ za każdym razem włączała się sekretarka. Zaczęłam się martwić tym, że coś mogło mu się stać, a jakby okazało się, że to z mojej winy, to bym chyba się zabiła. Wstałam z łóżka i pospiesznym krokiem poszłam do pokoju Karoliny.
- Śpisz? – zapytałam cicho wchodząc do pokoju bez pukania.
- Nie, a co? – odparła, poklepując miejsce na łóżku obok niej.
- A wiesz w sumie to nic… – szepnęłam, siadając obok i odkładając telefon na szafce nocnej.
- Mów – wywróciła oczami. – Jest późno nie będę cię katować milionami pytań. Sama się wyspowiadaj dobrowolnie.
- Mogłabyś napisać do Kacpra, czy Daniel jest z nim? – spojrzałam na przyjaciółkę, po czym spuściłam wzrok lekko się rumieniąc, wstydziłam się ją o to zapytać. – Trochę go dziś spławiłam i nie czuje się z tym dobrze – wydukałam po chwili widząc jej pytający wzrok.
- No widziałam jak się tuliliście przed domem, a potem nagle nie wiadomo czemu weszłaś do środka i zamknęłaś mu drzwi przed nosem, a on biedny nie wiedział co miał ze sobą zrobić, dopiero po jakimś czasie poszedł – spojrzała na mnie unosząc jedną brew ku górze.
- Napiszesz? – powiedziałam, kładąc głowę na jej ramieniu.
- Tak – powiedziała biorąc telefon do ręki. – Tylko to czy jest z nim?
- Tak tylko to – uśmiechnęłam się, kładąc się wygodnie.
- Masz zamiar tu spać? – zaśmiała się.
- Tak – odwzajemniłam śmiech.
- Nie dochodzi SMS – powiedziała, przytulając mnie. – Oj odpiszą rano, nie martw się, pewnie śpią a telefony mają rozładowane jak zawsze – wywróciła oczami, przytulając mnie. – A teraz ty też śpij, bo jutro musisz się jakoś ogarnąć na tą komendę. I już wyłącz ten swój mózg myślący.

Niestety nie potrafiłam posłuchać przyjaciółki i przestać od tak o nim myśleć. Czułam się jakbym była uzależniona i nie mogła żyć bez wiadomości, że jest bezpieczny, że nie jest na mnie zły, za to jak go perfidnie dziś zbyłam. Spojrzałam na zegarek stojący na szafce nocnej była 1:53. Boże a ja się czuje jakbym dopiero się położyła. Wywróciłam oczami, byłam już zdenerwowana tym, że nie mogę zasnąć. Nienawidziłam tego uczucia. Jest takie beznadziejne. Po pokoju rozniósł się dźwięk telefonu Karoliny. Spała, nawet się nie obudziła. Jak ona wstaje jak dzwoni jej budzik? Zamyśliłam się na chwilę, po czym usłyszałam swój telefon. Zerwałam się z łóżka jak najwolniej potrafiłam, żeby jej nie zbudzić. I spojrzałam w telefon, dostałam wiadomość od niego. Położyłam się z powrotem na łóżku, z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Jednak cię kocha? – zapytała przyjaciółka, mrucząc cicho pod nosem.
- Jednak tak – powiedziałam i obie zaczęłyśmy się śmiać, po czym ułożyłyśmy się wygodnie i zasnęłyśmy.

Rano obudził mnie dźwięk budzika, ale nie przyjaciółki tylko mojego. Wstałam przecierając oczy i wyłączyłam to ustrojstwo, działające na nerwy chyba, każdemu normalnemu człowiekowi. Rozejrzałam się po pokoju, Karoliny już nie było. Pewnie już dawno ciężko pracuje. Zaśmiałam się wstając z łóżka i udałam się w stronę mojego pokoju. Stanęłam przed wielką szafą, którą otworzyłam i zaczęłam przeglądać ciuchy, które mogę ubrać. Chciałam dziś wyglądać pięknie i odrobinę seksownie. Wybrałam spodnie jeansowe z wysokim stanem, do tego białą bluzkę na ramiączka i białą bluzeczkę na długi rękaw, wykonaną całą metodą koronkową. Byłam całkiem zadowolona ze swojego wyboru, wiec udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby, nakremowałam twarz. Dziś postanowiłam darować sobie smarowanie siniaka maścią z rana. Chciałam się pomalować, żeby chociaż trochę go zakryć i nie śmierdzieć. Wróciłam do pokoju i usiadłam przy toaletce. Wyjęłam z kosmetyczki moje nigdy nie używane kolorowe paletki, które podobno fantastycznie maskują niedoskonałości na skórze.
- Zaraz się przekonamy o waszym fantastycznym działaniu – zaśmiałam się sama do siebie. Nakładając po kolei każdą cieniutką warstwę makijażu. Z efektu końcowego byłam bardzo zadowolona, siniak prawie cały był zamaskowany. A jeśli ubiorę okulary to w ogóle nie będzie go widać. Uśmiechnęłam się do siebie. Wyprostowałam włosy, ubrałam się w przygotowany wcześniej strój. Dobrałam do tego botki na wysokim obcasie i skórzaną kurtkę. Spojrzałam na zegarek była 10:28. Zdążyłam spryskać się moimi ulubionymi perfumami, chwyciłam torebkę leżącą na łóżku, okulary i zeszłam na dół słysząc dźwięk dzwonka do drzwi. Chwyciłam za klamkę otwierając wrota do naszego domu z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Cześć – wydukał, przyglądając mi się uważnie. – Gdzie masz siniaka – przybliżył się do mnie mrużąc oczy. – Zniknął przez noc? – zaśmiał się, a ja ubrałam okulary i wyszłam przed dom zamykając za sobą drzwi na klucz.
- Sztuka kamuflażu – zaśmiałam się.
- Makijaż – pokręcił głową. – Pięknie wyglądasz – uśmiechnął się i wyjął za pleców pojedynczą różę. – Będziesz mogła dołożyć do reszty – uśmiechnął się ponownie pokazując szereg białych zębów, a mi zrobiło się aż głupio, że je wywaliłam.
- Dziękuję – uśmiechnęłam się sztucznie, biorąc różę do ręki.

Udaliśmy się w stronę samochodu, żadne z nas nie komentowało wczorajszych wiadomości. Nie wiem czy tak było nam wygodniej, czy po prostu nie wiedzieliśmy oboje jak zacząć rozmowę na ten temat. Całą dłużącą się w nieskończoność drogę do komisariatu milczeliśmy, a ta cisza panująca między nami doprowadzała mnie do szału. Pogłośniłam radio, w którym leciała moja ulubiona piosenka True Colors w wykonaniu J.Timberlake i A. Kendrick i zaczęłam sobie śpiewać pod nosem, nawet nie zauważyłam kiedy dojechaliśmy, a Daniel siedział oparty o kierownice i się mi przyglądał. Speszyłam się, zakrywając usta dłonią.
- Ładnie śpiewasz – uśmiechnął się do mnie. – Chodźmy, wujek już pewnie na nas czeka.
- Tak, masz rację – odwzajemniłam uśmiech, ukrywając za włosami rumieńce, które pojawił się na mojej twarzy, dosłownie czułam jak moje policzki płoną. Daniel otworzył mi drzwi od auta, a później przepuścił mnie przodem w każdych kolejnych drzwiach, które mijaliśmy w komisariacie. Zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen. Wszyscy znali go tu doskonale, mówili do niego po imieniu. Może bywał tu częściej niż mi się wydaje. Kilku mężczyzn komentowało, że nareszcie znalazł sobie piękną dziewczynę. Zostałam nawet poczęstowana różowym słodkim donutem, przez dość puszystego faceta, widać było, że Daniel zna go doskonale. Może to też ktoś z rodziny? A zresztą poczęstunek był naprawdę przyjemny i zabawny. Czekaliśmy przed gabinetem komendanta bo prowadził jakąś ważną rozmowę i za chwilę nas poprosi. Trochę się bałam, nie wiedziałam jaki to jest człowiek, a jeśli mi dopiecze czymś czy co? A jeśli minę się gdzieś na korytarzu z Pawłem? W mojej głowie powstawały miliony czarnych scenariuszy. Mój oddech przyspieszył, serce zaczęło bić szybciej, ręce mi się pociły. Zaczęłam tupać nogami, ze zdenerwowania.
- Hej – Daniel złapał mnie za brodę i wymusił tym gestem spojrzenie w jego stronę. Widziałam te jego niebieskie oczy, które działały na mnie kojąco i uspokajająco. Jakim cudem jedno spojrzenie w oczy faceta potrafi tak na mnie zadziałać? – Nie denerwuj się, wujek jest spoko, a Pawła nigdzie tu nie spotkasz – odparł jakby czytał w moich myślach, przybliżył się do mnie, składając delikatny, ledwo wyczuwalny pocałunek na mojej skroni. Przymrużyłam oczy, był taki przyjemny. Jego oddech sprawił, że moje ciało oszalało. Serce przyspieszyło jeszcze bardziej czułam, że zaraz wyskoczy mi z piersi. Musiałam się od niego odsunąć na bezpieczną odległość. Wstałam z krzesła i podeszłam do ściany opierając się o nią. Oblizałam usta, które zaschły mi nawet nie wiem kiedy.
- Mógłbyś przynieść mi wody? – próbowałam ustabilizować mój oddech. Nie patrząc w jego stronę.
- Tak już idę – uśmiechnął się, podchodząc do jakiejś kobiety, która zaprowadziła go do jakiegoś pokoju, a po chwili wrócił z małą butelką wody.
- Proszę – uśmiechnął się podając mi plastik do ręki. Drzwi od gabinetu jego wujka się otworzyły a moim oczom ukazał się starszy mężczyzna, dobrze zbudowany, a do tego bardzo przystojny. Bardzo przypominał Daniela.
- Cześć młody – mężczyzna podszedł do nas i poczochrał Daniela po włosach z uśmiechem.
- Wujek przestań – zaśmiał się, poprawiając sobie fryzurę. – To jest Ariana – wskazał na mnie ręką.
- Piękna dziewczyna, dla której mój bratanek zrobi wszystko – spojrzał na mnie z wielkim uśmiechem. – Bartek jestem – podał mi dłoń, którą uścisnęłam z uśmiechem. – Zapraszam do siebie – wskazał ręką w kierunku swoich drzwi. Wszyscy weszliśmy do środka i usiedliśmy wygodnie w fotelach przy biurku. A jego wujek przeszedł od razu do rzeczy. Nie marnując ani chwili. Złożyłam swoją wersję zeznań. Daniel cały czas trzymał moją rękę, delikatnie masując kciukiem moje kostki. Muszę przyznać, że to bardzo mi się podobało. Jego wujek był bardzo przyjazny i zabawny. Opowiedziałam mu wszystko co pamiętałam, z owej nocy, a on najzwyczajniej w świecie śmiał się ze mnie, że auto tak na mnie działa, po wypiciu alkoholu. W dodatku zagroził Danielowi, że ma zawsze wracać, ze mną na piechotę, po jakimś grubszym melanżu bo inaczej on się nim zajmie. Po chwili ktoś zapukał do drzwi, a my wszyscy umilkliśmy w jednym momencie. Drzwi się otworzyły, a moim oczom ukazał się kolejny mężczyzna w średnim wieku.
- Cześć Bartek – odparł, wchodząc do środka. – To ta dziewczyna? Ariana tak?
- Tak – odparł, krotko z uśmiechem. Mężczyzna podszedł do biurka, a wujek Daniela wręczył mu jakąś kopertę, którą otworzył i zaczął przeglądać jakieś papiery. Po czym podszedł do mnie.
- Jestem Łukasz Nowicki – podał mi dłoń. – A gdzie ten siniak – zaśmiał się, przyglądając się mi uważnie.
- Sztuka kamuflażu – Daniel powtórzył moje słowa i wszyscy się zaśmialiśmy.
- Jeśli… – po pokoju ponownie rozniosło się pukanie i drzwi się uchyliły, a w nich pojawiła się młoda piękna kobieta z okularami na oczach.
- Panie Komendancie jakaś kobieta do pana, ja mówiłam, że teraz ma pan spotkanie. Ale ona się awanturuje i mówi, że zaraz tu zrobi rozpierdol – ostatnie słowo wypowiedziała bardzo cicho.
- To może my już pójdziemy? – zapytałam wstając i spojrzałam na Daniela, który podniósł się z fotela zaraz za mną. Jednak widok kobiety która wparowała do gabinetu bez pozwolenia, w dodatku popychając dziewczynę na ścianę. Przyprawił mnie o zawał serca. Stałam i patrzyłam na nią w szoku, dosłownie moje nogi wmurowane zostały w ziemię. Kobieta stała i patrzyła na mnie z taką wściekłością i nienawiścią w oczach, jakby wzrok potrafił zabijać, leżała bym już martwa.
- Co ty tu robisz? – krzyknęła nagle, przerywając ciszę. – Tak cię pobił, że masz tylko lekko zadrapane usta? Tak wymyślasz? Chcesz mu zrujnować życie! – wrzasnęła podchodząc do mnie i popychając mnie. – Co ty sobie wyobrażasz gówniaro!
- Zostaw mnie! – warknęłam na kobietę, która spoliczkowała mnie w to samo miejsce, w którym swój ślad pozostawił jej synek. Złapałam się za twarz, a z oczu poleciał mi strumień łez. Daniel od razu odciągnął ją ode mnie. A jego wujek zwyczajnie zakuł ją w kajdanki, wygłaszając przy tym jakąś regułkę, którą znał na pamięć.
- To jego matka? – chłopak spojrzał na mnie zszokowany, a ja tylko kiwnęłam twierdząco głową, nie wierzyłam w to co się tu właśnie dzieje.
- Tylko rozwalił mi usta? – krzyknęłam do niej, szukając pospiesznie mokrych chusteczek w torebce, zaczęłam zmywać z siebie podkład, a z każdą zmytą warstwą makijażu ich oczom ukazywał się nadal intensywnie ciemno fioletowy siniak zajmujący połowę mojej twarzy. – Tylko usta tak? A to co jest? Sama sobie to zrobiłam? Namalowałam może co?! Jesteś tak samo pojebana jak on! – wrzasnęłam jej prosto w twarz, a z moich oczu poleciały kolejne łzy. – Rujnował mi życie odkąd pamiętam. Próbował mnie nawet zgwałcić! Myślisz, że dlaczego go zostawiłam? Bo mi się znudził? Nie! Bo dobierał się do mnie jak idiota i nie rozumiał słowa nie! A ty doskonale o tym wiesz, bo gdyby nie moja mama, nie wiadomo do czego by doszło! Ale nie! On jest święty a ja jestem sama sobie winna tak? – krzyczałam jak opętana, wstąpiło w mnie coś. Musiałam jej to wszystko wykrzyczeć, miałam już dość tej popierdolonej, zakłamanej rodziny. Byłam tak zdenerwowana, że aż cała się trzęsłam. Zakręciło mi się w głowie i zachwiałam się, oparłam się o biurko i spojrzałam na Daniela, który podszedł do mnie i przytulił. Po prostu przytulił, próbując mnie uspokoić i wesprzeć.
- Miał ochotę to się do ciebie dobierał! Co z ciebie za kobieta, która odmawia swojemu mężczyźnie?! – prychnęła z pogardą. – Odwołaj te słowa i zeznania! On ci nic nie zrobił, a ten siniak na twarzy mógł zrobić każdy! Nawet on! – wrzasnęła wskazując głową na Daniela. Dalej brnęła w swoje i broniła swojego chorego synka. Pokręciłam tylko głową z politowaniem.
- Pani? – pan Łukasz podszedł do kobiety wyciągając do niej dłoń.
- Magdalena – wydusiła z siebie.
- Łukasz Nowicki – powiedział poprawiając krawat. – Jestem prawnikiem panny Kamińskiej. Po pierwsze niech się pani uspokoi, ponieważ wszystko mam nagrane na dyktafonie – pomachał przed kobietą malutkim sprzętem. – Także, radziłbym się uspokoić, bo ta rozmowa świetnie nada się do wygranej sprawy w sądzie – kobieta spojrzała na niego zszokowana. Chyba zrozumiała, że jest w przegranej pozycji. – Mam dla pani małą propozycję.
- Jaką? – odparła po chwili.
- Dziś zabierze pani syna do domu, na Majorkę – zaczął.
- Co? – szepnęłam do Daniela, patrząc mu przerażonym wzrokiem prosto w oczy.
- Ciii – złapał moją twarz w dłonie, otarł moje łzy i przybliżył swoje usta do mojego czoła, składając na nim pocałunek, stał tak dłuższą chwilę nie zabierając swoich ust, po czym objął mnie swoimi silnymi ramionami. – Posłuchaj do końca – odparł.
- Pod jednym warunkiem. Paweł tak? Zresztą nie ważne – uśmiechnął się chamsko do kobiety po czym spojrzał na mnie. – Pani osobiście dopilnuje tego, aby chłopak nie zbliżył się do mojej klientki, nawet na 5000 km, ani nie korespondował się z nią w żaden możliwy sposób. Inaczej w tempie ekspresowym składam wniosek do sądu o pobicie, pokazuję naszą ugodę, którą zaraz zawrzemy – podrapał się po brodzie. – Mam nadzieję. I pani synek posiedzi kilka lat. Już ja się o to postaram, żaden prawnik nie wyciągnie go z tego bagna. Pobicie, próba gwałtu, dodając do tego dzisiejsze pani zachowanie i uderzenie mojej klientki, co przy tylu osobach nie było dobrą zagrywką, nasze zeznania panią zniszczą  w jednej chwili – ponownie się uśmiechnął. – No i żądamy 10 tysięcy Euro. Oczywiście, ponieważ zarabiają państwo w innej walucie.
- Za co!? – krzyknęła.
- Za uszczerbek na zdrowiu psychicznym i fizycznym mojej klientki, ten siniak sam się nie zrobił. Leczenie kosztuje, a do tego napady lęku, strach przed wyjściem z domu, mam pani wymieniać dalej? – spojrzał na nią, unosząc jedną brew. – Radziłbym podpisać, te papiery, jeśli chce pani mieć synka w domu. Całego – spojrzał w jej kierunku. Siedziała cicho, chyba wszystko sobie tłumaczyła w swojej pustej głowie.
- Dobra! – krzyknęła zrezygnowana, spoglądając w moją stronę z pogardą.

Wujek Daniela rozkuł ją z kajdanek i wszyscy usiedliśmy na kanapie przy stole. Prawnik wyciągnął dwie identyczne ugody, tylko kiedy się przygotował na to wszystko? Może to wszystko już dawno było ustalone i właśnie to chciał mi powiedzieć, zanim wparowała tu ta wariatka? Mężczyzna wytłumaczył nam na spokojnie i bez nerwów zawartość ugody, którą miałyśmy zawrzeć. Przestudiowaliśmy tak każdy podpunkt i bez większych wątpliwości matka Pawła podpisała papiery pierwsza a ja po niej, dopiero wtedy zauważyłam, że na obu umowach widnieje popis Pawła. Po chwili kobieta stwierdziła, że chce mieć to wszystko z głowy i w trybie natychmiastowym idzie do banku po pieniądze. Po czym wraca i od razu zabiera syna. Oczywiście pan Łukasz poszedł razem z nią, abym nie została przypadkiem oszukana. A ja byłam tak zszokowana całą tą sytuacją. Zupełnie nie docierało do mnie jeszcze to co się tu konkretnie wydarzyło. Siedziałam cicho patrząc pustym wzrokiem w ugodę którą podpisałam. Mówiła o tym, że Paweł nie może się do mnie zbliżać, dzwonić, pisać. Zupełnie nic. Zero kontaktu. A jeśli zerwie jakikolwiek podpunkt, sprawa idzie do sądu. Do tego te pieniądze. 10 tysięcy. EURO! Przecież to ponad 40 tysięcy przeliczając na polską walutę. Co ja zrobię z taką sumą.
- Ariana? – Daniel usiadł obok mnie, podając mi kubek z ciepłą herbatą. – Jak się czujesz?
- Jestem w szoku? – spojrzałam na niego. – Dziękuję Ci – dodałam po chwili.
- Nie ma za co – uśmiechnął się i oparł się wygodnie na kanapie. – Mówiłem, że masz się tym nie przejmować. Oczywiście miało się to wydarzyć w innych warunkach, no ale nie wszystko musi iść zawsze po naszej myśli.
- Nigdy ci się za to nie odwdzięczę – pokręciłam głową, nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, co zrobić. Byłam mu taka wdzięczna za to wszystko.
- Wystarczy, że będziesz – musnął moją skroń i podszedł do wujka, który go wołał. Uśmiechnęłam się delikatnie i upiłam troszkę herbaty dzięki, której zrobiło mi się ciepło na żołądku i dopiero teraz dotarło do mnie, że jeszcze dziś nic nie jadłam, oprócz słodkiego różowego pączka. Zupełnie zapomniałam o tym, że muszę jeść. Po jakiejś godzinie, wróciła matka Pawła z prawnikiem i wręczyła mi pieniądze, które musiałam osobiście przeliczyć. A po mnie przeliczył je jeszcze Daniel i jego wujek. Wszystko się zgadzało. Dostałam rozkaz od wujka chłopaka, o natychmiastowe wpłacenie gotówki na konto bankowe. I tak też zrobiliśmy. Daniel zawiózł mnie do mojego banku, gdzie razem wpłaciliśmy pieniądze i pojechaliśmy do domu. Byłam tym wszystkim zmęczona, poprosiłam chłopaka aby ze mną został. Nie chciałam teraz siedzieć sama. Chciałam być przy nim, chciałam czuć się bezpieczna. Przynajmniej dopóki Paweł nie opuści granic, naszego kraju. Usiedliśmy wygodnie na kanapie, a ja włączyłam laptopa i wybrałam połączenie na skype z siostrą. Musiałam to wszystko przekazać rodzicom. Daniel przez chwilę był zmieszany i nie wiedział co ma zrobić.
- Mam was zostawić samych? – zapytał zanim ktoś z mojej rodziny zdążył odebrać.
- Nie zostań, mama chce cię poznać, a ja chcę żebyś ty poznał ich. Poza tym muszę ich powiadomić o tym wszystkim – uśmiechnęłam się delikatnie łapiąc jego rękę. A on się tylko szeroko uśmiechnął. Wpatrywaliśmy się w siebie przez dłuższą chwilę.
- Ariana! – usłyszałam głos mojej siostry, tak perfidne się uśmiechała, już widziałam w jej oczach co chce powiedzieć.

Rozmowa z moją zwariowaną rodzinką, trwała naprawdę długo, oni wszyscy nadzwyczaj dobrze dogadywali się z Danielem, nie ze mną… Ja siedziałam skulona praktycznie się nie odzywając, nie miałam nastroju ani ochoty na długą i przyjemną rozmowę, ale byłam zadowolona z tego, że oni znaleźli między sobą jakieś wspólne tematy. Rodzice, dziękowali Danielowi chyba ze 100 razy za to co dla mnie zrobił. Oczywiście moja mama musiała mu również powiedzieć o zaproszeniu na wakacje, o którym ja nie miałam zamiaru mu mówić w najbliższym czasie. A najlepsze jest to, że zgodził się od razu jak tylko o tym usłyszał.
- Chyba musimy porozmawiać – odparł naglę, gdy tylko zamknęłam laptop.
- O czym? – spytałam zdziwiona.
- Ostatnio mówiłaś mi, że nie chciał cię zgwałcić. Dlaczego kłamałaś?
- Daniel – wywróciłam oczami i wstałam z kanapy.
- Nie Daniel, tylko powiedz mi dlaczego mnie oszukałaś! – podniósł głos.
- Nie krzycz! – spojrzałam na niego.
- Nie krzyczę, tylko głośno mówię. Wkurzyłem się! Jakbym wiedział, to bym go zabił?!
- Tylko po co? Dostał już za swoje.
- Dlaczego mnie okłamałaś – powtórzył, wstał i stanął naprzeciwko mnie.
- Daniel… Wstydziłam się? Nie miałam zaufania? O takich rzeczach nie mówi się komuś kogo zna się… – zmarszczyłam nos. – Nie zna się prawie wcale – spuściłam wzrok. Chyba zaakceptował taką odpowiedź, bo po chwili poczułam jego silne ramiona, które obejmując mnie pasowały idealnie do mojej sylwetki.
- A chcesz mnie poznać? – szepnął mi do ucha.
- Chcę jeśli ty też tego chcesz – między nami zapadła chwila ciszy, którą przerwał dźwięk wydostający się z mojego brzucha.
- Jadłaś dziś coś? – chłopak spojrzał na mnie przeszywającym wzrokiem. Milczałam. A on tylko chwycił telefon. – Co chcesz zjeść?
- Kebaba z frytkami na talerzu i dużą colę! I jeszcze zjadła bym… – przerwałam widząc jego wzrok. – Co ty nie wiesz jak jedzą dziewczyny? – zaśmiałam się cicho.
- Myślałem, że jesteście fit i tak dalej – roześmiał się widząc moją minę.
- Ja jestem fit – wskazałam swoje ciało, zgrabnie kręcąc bioderkami. – I uwielbiam jeść! Zapamiętaj jedną jedyną zasadę. Najważniejszą w życiu.
- Jaką? – zapytał zaciekawiony.
- Jeśli dziewczyna jest dla ciebie wredna, smutna, załamana… Cokolwiek, po prostu ją nakarm. Tak porządnie! – te słowa wywołały w nim napad niepohamowanego śmiechu. Zresztą był tak zaraźliwy, że sama zaczęłam się śmiać jak głupia. Czułam się przy nim tak cudownie, byłam wyluzowana i nic mnie nie obchodziło. Mój wygląd, to co jem. Cieszyłam się po prostu jego obecnością. Chociaż znamy się bardzo krótko, ja czuję jakbym znała go ze sto lat.

***

Komentarze MIŁO WIDZIANE ;-). A tak serio, szkoda. No szkoda, że nie komentujecie, bo widzę, że blog z dnia na dzień ma coraz więcej odwiedzających. No ale nie każdy ma ochotę komentować przecież ;-) Zmuszać nie będę, ale zawsze możecie zostawić po sobie jakieś miłe słowo, bądź nie miłe ;-D

4 Komentarze

  1. Hej kochana :-)

    Rozdział jak i całe opowiadanie boski…
    Z każdym rozdziałem coraz mocniej trzymam kciuki za Arianę i Daniela…
    Pomiędzy tą dwójką coraz bardziej iskrzy, co za tym idzie widać, że zakochują się w sobie coraz bardziej i nie mogą o sobie zapomnieć…
    Mam nadzieję, że Daniel pójdzie za głosem serca i za uczuciami, które zaczyna czuć do Ariany a także, że zrobi wszystko by pokazać dziewczynie, że zależy mu na niej i nie zrani jej…

    Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział.
    BU$KA <3 :*

  2. Rozdział mega!!!!!!
    Hahaha rozwaliła mnie rozmowa facetów na początku xD
    Ale ja ją chciałem tylko przytulać..jejku na serio go wzięło! Oby tylko jej nie skrzywdził bo z tej rozmowy wynikło że niezły podrywacz z niego..no ale do Ari poczuł coś więcej..widać..
    Ja jebie co za psychopatyczna baba!!!! Ich wszystkich powinni zamknąć gdzieś w ośrodku z kolczastym drutem!!!
    Dobrze że skończyło się tak jak się skończyło..podpisali ugodę i mam nadzieje Paweł i jego rodzinka zniknie z jej życia.

    Daniel taki opiekuńczy ahhh <3

    Ejjj z tym jedzeniem to czysta prawda :D

    Czekam na kolejny!
    Buziaki :***

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.